Zapisz na liście zakupowej
Stwórz nową listę zakupową

NIE TYLKO ODZIEŻ ULICZNA: KIBICOWSKI SŁOWNIK

2022-04-06
NIE TYLKO ODZIEŻ ULICZNA: KIBICOWSKI SŁOWNIK

Akcja na plus
Stwierdzenie pada wtedy, gdy jedna z ekip wykręciła coś innej ekipie lub też, gdy próbowała coś wykręcić, lecz do niczego nie doszło, ponieważ wmieszali się ci, co zawsze – chwdp, jp100% itp., itd. Bardzo często jednak z ust ekipy, przeciwko której dana akcja została wykręcona, padają określenia typu „krzywa akcja”, „do niczego nie doszło”. Czasem jednak wypada wykazać się obiektywizmem, więc padają stwierdzenia „akcja na plus, u nas sami małolaci”.

Bawimy się
Pojęcie to dotyczy osoby, która jest młynarzem w młynie, bo ma zawsze nos upaćkany w „mące”. Lubi on krzyczeć do osób przypadkowych, którzy są niegodni Pitbulla i nie stać ich na „mąkę”, aby wzbudzić ich pozorny entuzjazm i podniecenie. Jeśli osoby przypadkowe podłapią „bawimy się”, to osoby „nieprzypadkowe” wpadają w euforię, bo z tej „mąki” będzie chleb.

Ból
Bóli rozróżniamy bardzo wiele. Jest ból dupy, ból głowy i bóle innego typu. Bóle te nasiliły się z zawiązaniem nowej koalicji WRWE, ale trwają też od lat na forum kibice.net w temacie łódzkim, w komentarzach po każdej kolejce ligowej itd. Poniżej przykładowe bóle z kibice.net:
- Weźcie oddzielny temat załóżcie i tam mordy prujcie, bo głowa boli od tego pierdole***a;
- Boli was ten ŁKS i bardzo dobrze!;
- Ważne, że boli was ten ŁKS;
- Hehehe, tak strasznie nas boli ten ŁKS, was za to Widzew w ogóle nie boli;
- A co? Prawda zabolała?;
- No i znowu to samo, kogo co tu boli?;
- Wg waszego zjeba***o pojęcia macie więc niezły ból dupy i boli was po prostu Łódzki KS;
- WRWE to jest to, co boli większość ludzi z tego forum;
- Widać jak boli pejsów z ŁKSu Widzew;
- Każdego kibica w PL bardzo boli ten nowy układ;
Przeżywająca renesans przerażająca diagnoza „ból dupy” to stoperan stosowany przez internetowych proktologów, gdy brakuje argumentów, a trzeba wyjść zwycięsko z dyskusji. No i oczywiście słynne już zawołanie wróżbitów-koprofilów „Będziecie jebani aż się posracie” też bezpośrednio wiąże się z „bólem dupy”.

Brawa za akcję
Gratulacje płynące od użytkowników z innych ekip – oczywiście z ekip nie mających na siebie ciśnienia. Jeśli jest mega ciśnienie, to wtedy albo się milczy albo szuka przysłowiowej dziury w całym próbując zdyskredytować wykonawców danej akcji.

Byliśmy tam taką bandą, jakiej nikt jeszcze nie widział
Pisemne unaocznienie kibicowskiej Polsce, że ekipa X była w minimum 200 osób i większość miała na sobie bluzy lub koszulki Pitbulla. W skrócie rzecz ujmując to tak zwana ekipa nie do śpiewania.

Cała droga z wahadłem
Odje***y wyjazd pod czujnym okiem łobuzerii jako swoistej tarczy. Bez historii.

Ci, co zawsze
To tzw. tabu językowe, czyli zasada znana w wielu kulturach, niepozwalająca na wypowiadanie imion potężnych mocy, bogów, złych duchów, groźnych zwierząt, których przywołanie za pośrednictwem imienia mogłoby być niebezpieczne. We współczesnej polszczyźnie językowym tabu objęte są nazwy niektórych ciężkich chorób (rak, aids), śmierci, starości. W języku kibicowskim oznacza „wiadomo kogo” :). Osobom z niskim levelem kumatości wydaje się, że użycie tak niebezpiecznych wyrazów jak „policja”, „psy”, „mendy”, „wąsy”, „pałkarze”, „milicja”, „żółwie”, „kosmonauci” będzie skutkowało natychmiastowym wjazdem na chatę przez Centralne Biuro Śmiechu następnego dnia o 6 rano :).

Chłopaki na dzielni
Odpowiednik starożytnego areopagu, ale pod warunkiem, że przynajmniej jeden jest osobą nieprzypadkową (decyzyjną).

Do następnego
Zamiennie używane z „raz na wozie raz pod wozem”, „ważne, że wyszliśmy”. Zwrot używany zazwyczaj przez stronę, która właśnie dostała wpie***l/zaliczyła wpadkę, ale wyraźnie sygnalizuje, iż nie jest to dla niej ani takie oczywiste ani ważne, bo liczy się przede wszystkim przyszłość, czyli owo „następne”. „Następne” w założeniu ma być już ważne, bo planowane jest jako udane. Filozoficzną wersją „do następnego” jest „raz na wozie, raz pod wozem”. Pisane zazwyczaj z perspektywy upływającego czasu, gdy wstyd po wpier***u/wpadce słabnie – ma dać przeciwnikowi jasno do zrozumienia, że oczywistym jest, iż następnym razem to on będzie „pod wozem”.

Ekipa X należy do naszej rodziny
Rozróżniamy następujące interpretacje tego zwrotu:
1) O ekipie, która chciała działać samodzielnie, ale niestety ma wyjazdy na tereny, gdzie dominuje ekipa Y, a nie zawsze jest wahadło;
2) O ekipie dojeżdżanej przez ekipę Y, która żeby przetrwać wącha się z ich kosą;
3) O małej ekipie, która podbija o układ, ale ilość jej nieprzypadkowych osób balansuje na granicy fan clubowania. Określenie jest tymczasowe i zależne od tego czy na mecz sezonu „Heniek” wróci z Anglii, a „Łysy” dostanie tylko zawiasy za dilerkę.
Etapy wejścia do rodziny -> „tępa kosa”, „kosa bez ciśnienia”, „neutral”, „mecz bez bluzgów”, „wzajemny szacunek/sympatia”, „prywatne kontakty”, „zaproszenie na turniej”, „gościnne wizyty”.

Ekipa X nie odbiera telefonu
Kiedy akurat zmobilizowaliście się na wyjazd nieprzypadkowym składem i póki się da, to wydzwaniasz do wszystkich ekip, bo wiesz, że w godzinę i tak się nie zbiorą. Pokrewne hasło: plus za akcję.

Ekipa X żyje i ma się dobrze
Kiedy o jakiejś ekipie nie słychać od 5 lat, ale to twoje ziomki i trzeba się za nimi wstawić.

Ekspozycja siły
Wyjątkowo staranne przygotowanie do prezencji na sektorze, obejmujące jednakowe groźne koszulki z logo ekip h i znanych marek ciuchów, delikatnie i nonszalancko wystające tatuaże i ciemne okulary.

Eska
Skrót od Stowarzyszenia Kibiców powodujący niesamowite wkurwi***e oraz irytację kumatych z niską rangą lub zaczynających swoja przygodę z kumatością, dlatego że po wpisaniu tego zapytania w Google, zawsze wyskakują im strony popularnej stacji radiowej ;).

Fan club (gdy jest to mała ekipa)
Kiedy ktoś jest za słaby, żeby mieć z nim oficjalny układ chuligański, ale głupio go oddać przeciwnikowi, bo jest tam 7 nieprzypadkowych osób, które można wziąć do koalicji lub ekspozycji siły, a do tego poprawią nieco ocenę wizualną nieprzypadkowego składu na sektorze.

Farmazon
To „pyszne ciasto z jabłkami: jabłka umyć, obrać i pokroić w cząstki (pokroiłam troszkę drobniej). Ułożyć w wysmarowanej masłem tortownicy (moja - 26 cm). Jajka ucieramy z cukrem a’la kogel mogel. Dodać mąkę i proszek do pieczenia. Gotową masę wylać na jabłka. Piec około pół godziny w temperaturze 180 stopni. Można posypać cukrem pudrem. Jeść na ciepło lub na zimno”. W słowniku kibicowskim „Farmazon” to antyczny stwór, który - według starszych kibicowskich legend - od czasu do czasu grasuje po polskich drogach atakując dane ekipy, które walcząc z tym stworem tracą pamięć i nie są w stanie określić, kto ich zaatakował. Farmazon pojawia się nagle w oparach dymu, po czym szybko atakuje i obija „wyjazdowiczów na szlaku”. Forumowicze kibice.net często pytają czy dana ekipa była obita przez inną bandę czy może był to atak legendarnego Farmazona: Zdjęcie: Farmazon
Czasami zdarza się, że dana ekipa myśli, że rozmawia z inną ekipą, pod którą podaje się stwór Farmazon po to, aby wyssać ich dusze – w takiej sytuacji wystarczy jedno określenie kumatej osoby w postaci posta „Farmazon” – taki post oznacza pojawienie się tego strasznego stwora, co spowodowało ucieczkę wszystkich zainteresowanych. Farmazon to temat tabu, którego nie powinno rozwijać się na forum publicznym, dlatego jedno określenie Farmazon powinno zakończyć dyskusję. Farmazon ma oficjalną zgodę z Faraonem i układ chuligański ze Sfinksem. Kosy: PitBull (West Coast).

Gięta
Dla niekumatych to zwykła kiełbasa, ale oczywiście, jak to niekumaci, w dupie byli i gówno wiedzą. Nawet o giętej.

Gniazdowy/Młynowy
Wodzirej, który intonuje przyśpiewki lamusom niegodnym noszenia PitBulla.

Gównoburza
Negatywna reakcja tzw. społeczności kibicowskiej (tj. ogół zarejestrowanych na kibicowskich stronach i lajkujących kibicowskie fanpejdże) na jakieś zdarzenie, np. zawarcie zgody przez dane ekipy, zerwanie zgody, czasem także pojedynczą akcję, w szczególności taką, gdzie do niczego poważnego nie doszło. Prawie zawsze wiąże się z bólem dupy. Reakcje kumatych na gównoburzę: „zamknijcie ten temat”, „zamknijcie rejestrację”, „w dupie byłeś, gówno widziałeś”.

Grill
Jak wiadomo bąki puszcza się najczęściej po potrawach ciężkostrawnych, a tylko takie jadają prawdziwe hulsy (tatary, itd). Nieprzypadkowo powiedzenie „z fartem” odnosi się głównie do „grillowania” i „konkursu jedzenia kiełbasek”. Po „grzybach” też łatwo o wzdęcia.

Grupy kibicowskie
Sensu largo – decyzyjni + ekipa h + ultrasi + osiedla i fan cluby z decyzyjnymi niższego szczebla. Sensu stricto – tylko osiedla i fan cluby popierające bieżącą politykę decyzyjnych. Przykład z oficjalnego oświadczenia: „Wszystkie grupy kibicowskie popierają zgodę z X”. Często z dodatkiem: „wszelkie protesty będą skutkowały konsekwencjami”, czyli zbuntowane fc i osiedla wyłapią po japie (= decyzyjni niższego szczebla staną się „przypadkowymi osobami”) i utracą status „grupy kibicowskiej”.

Info telefoniczne
Szybki news z linii frontu, zawsze pewna wiadomość od gościa z pierwszego garnituru do chłopaczyny, co akurat nie mógł tam być, np. wykluczyła go kontuzja MMA. Informatorami mogą być np.:
- dziewczyna chłopaka, którego brat jest w ekipie;
- kolega ziomka, który był na wyjeździe;
- starszy kuzyn kolegi z klasy, który ma koszulkę PitBull.

Info z dupy
Info wymyślone i niepotwierdzone. Teoria spiskowa: niektórzy uważają, że infa z dupy są rozpowszechniane przez osoby nieprzypadkowe w celu zmylenia tych, co zawsze.

Info z pierwszej ręki
Określenie to oznacza, że autor to osoba kumata, przynależąca do pewnego rodzaju elity, nieprzypadkowa i posiadająca kontakty umożliwiające otrzymanie niemal na żywo informacji z pierwszej linii frontu chuligańskiego. Taki przepływ informacji może być skutkiem ewentualnych „prywatnych kontaktów” z osobami nieprzypadkowymi z innych ekip. Info dotyczy zazwyczaj wydarzeń okołopiłkarskich, nigdy sportowych sensu stricto. Życie pokazuje, że są to zazwyczaj informacje (skrótowo: infa) zaczerpnięte z portali społecznościowych albo podsłuchane mimowolnie na ulicy, w środkach komunikacji miejskiej itp. Nigdy nie weryfikowane. Używanie zwrotu „info z pierwszej ręki” ma dać innym jednoznaczny przekaz, że dyskusja i polemika z nami nie ma sensu. Kumaty, wrzucający „info z pierwszej ręki” zazwyczaj nie rozwija tematu, wrzucając jedynie zdawkowe informacje. Tym samym nadaje wydarzeniu aurę tajemnicy, jednocześnie podnosząc ciśnienie pozostałych na zdobycie dodatkowych informacji. Kumaty łechta tym samym swoje ego i podnosi swoje morale, kiedy inni mniej kumaci zaczynają ciągnąć go za język. Tak naprawdę kumaty sam czeka, aż ktoś rozwinie temat, ponieważ ma de facto zerową wiedzę o danym wydarzeniu.

Jak nie wiesz, to zapytaj chłopaków na dzielni
Odniesienie do tzw. wiedzy tajemnej, dostępnej nielicznym i zarazem sugestia, że osoba pytająca jest niedecyzyjna i przypadkowa (nie ma „infa z pierwszej ręki”).

Janusze/Pikniki
Kibice spoza tzw. młyna siedzący na sektorach nie należących dla ultrasów i chuliganów. Kibice najlepiej znający się na piłce nożnej (lepiej jak trenerzy i zawodnicy). Lubią bluzgać na własnego trenera i zawodników („Jak c***u grasz”, „Ściągnij tego barana z boiska” itp.). Ich domeną jest oglądanie meczu na siedząco, bo stojący zasłaniają boisko. Nie lubią jak ultrasi wywieszają flagi, bo zasłaniają boisko. W trakcie meczów obowiązkowym asortymentem jest słonecznik oraz bardzo często napoje wysoko% schowane w gazecie lub tzw. piersióweczce. Znakiem rozpoznawczym jest wąs, brak zębów lub ciemna karnacja spowodowana częstym piciem wcześniej wymienionych napojów %. Często ubierają się w czapki klauna lub malują sobie pyski na kolorowo. Jednakże „Pikniki” to już coraz bardziej zamierzchłe i przebrzmiałe określenie. Kumaci obecnie używają określenia „Pikole”. Zamiennie używane zwroty: „Andrzeje”, „Dzbany”, „Kasztany”, „Pazie”.

Jazda z kur***i
Rozróżniamy w tym przypadku dwie opcje:
1) Wskazówki i dyspozycje dla zawodników, będące swoistym uzupełnieniem porad taktycznych sztabu trenerskiego. Podawane w formie krótkiej i melodyjnej przyśpiewki, najczęściej wykonywane z najbardziej wzmożoną intensywnością spośród całej gamy serwowanych pieśni stadionowych.
2) Wulg. - wyjazd w eskorcie policji.

Jednostrzałowcy
Określenia używa się w stosunku do przeciwników ważących około 60 kilo.

Jest ktoś z ekipy X? Jeżeli tak, to zapraszam na priv. Pilne
Autor takich słów chce podkreślić, że jest kumaty i ma do przekazania pewne info, ale nie chce rozmawiać z Januszem, tylko z kimś wtajemniczonym z bandy. W związku z tym czai się i struga tajemniczego kumatego, ale de facto jest zwykłym sznurem.

Klimatyczny wyjazd
Określenie wyjazdu swojej lub zaprzyjaźnionej drużyny w chuj***j liczbie. Na klimatyczny wyjazd składają się same nieprzypadkowe osoby szukające wrażeń.

Koalicja
Kiedy dwie lub więcej ekip zbiera się, aby łatwiej obić komuś ryja, ale na wszelki wypadek nie zawiera się zgody, bo potem jest problem z ultrasami i piknikami, którzy niepotrzebnie się z kimś zbratają i mogą się zbuntować po zmianie przyjaciół. Zwana także układem chuligańskim.

Kompleks
Użycie tego zwrotu ma na celu wyśmianie uczucia oraz okazywania nienawiści przez wrogą ekipę względem naszej ekipy.

Kumaci
Obecnie to łysa głowa, tudzież z modnie zaczesanymi włosami na bok plus broda. W mitycznych latach 90. zeszłego stulecia kumaci to łysa głowa plus grzywka (często tleniona).

Lata 90.  
Złoty wiek polskiego kibolstwa. Każdy się na nie powołuje i wspomina z nostalgią tak, jak każdy Polak drugą RP. Wtedy jeździł tylko nieprzypadkowy skład i sami decyzyjni, nie to, co dzisiaj – jakieś masówki i nowe stadiony. Dodam jeszcze, że na forum kibice.net wszyscy doskonale znają lata 90. i nawiązują do nich w swoich wpisach, chociaż 90% tych, którzy je przywołują w tamtym czasie w piaskownicy na gówno mówiła papu. Lata 90. to mityczny okres, kiedy kibole byli honorowi, szlachetni i przeprowadzali staruszki przez przejścia dla pieszych. Na wyjazdy jeździły wyłącznie zgrabne ekipy i nieprzypadkowe osoby. Przed wejściem na sektor stała ekipa selekcjonerów, jak współcześnie w niektórych „elitarnych” barach i grzecznie informowała niektóre osoby, że nie są godne, by stać się chuliganem. Uwaga do młodzieży: nie chodziło wcale o gabaryty, bo większość ówczesnych decyzyjnych wyglądała jak suchary i jednostrzałowcy. Niektórzy zapuszczali wąsa wzorem sarmatów. Honorowość ówczesnych walk polegała na używaniu brech (czyli wszystkiego, co było pod ręką i dało się nim walnąć przeciwnika), pasów oraz kamieni. W latach 90. zgody były oparte nie na narkobiznesie, ale na prawdziwej męskiej przyjaźni, utrwalanej głównie przy butelkach taniego wina albo wódki (goszczenie zgody). Przy zawarciu zgody też nikt nie interesował się potencjałem ekipy ani perspektywami wspólnego działania, tylko tym, ile dziś dana ekipa będzie w stanie postawić wina. Gdy wino się kończyło, często uznawali jednak, że perspektyw wspólnego działania nie ma i obijali zgodzie ryje. Jakkolwiek szokujące to może być dla współczesnej młodzieży, nie było wtedy fejsbuka, Internet mocno dopiero raczkował. Informacje przekazywane były za pomocą zinów albo irca (prototyp dzisiejszego forum kibice.net), na którym zasiadali wyłącznie kumaci. Kumaty wchodził na irca, na wstępie pytano go skąd jest, a gdy powiedział, że z ekipy X, każdy wypowiadał swój pogląd o ekipie X (X to c***e, j***ć X, wypierd***j wieśniaku z X), po czym, jeśli kumaty się nie przestraszył, zapraszano go do rozmowy i dowiadywano się, z kim ekipa X rok temu zawarła zgodę, a z kim pół roku temu miała starcie, utwierdzając się w kumatości i posiadaniu bieżącego info o scenie.

Lewak
Osoba nie wyznająca kibicowskich wartości. W dyskusji na forum kibice.net jest to każdy, kto się nie zgadza w kwestiach światopoglądowych z użytkownikiem urodzonym w roku 88. Typowy lewak:
- nie chodzi do kościoła;
- czyta GW;
- ogląda TVN;
- ma długie włosy;
- waży 50 kg;
- ubiera się na różowo;
- nie ma dziewczyny;
- ma dziewczynę, która kocha Kurta Cobaina albo Marlin Mansona;
- a w sumie i tak na pewno jest pedałem.

Masówka
Określenie, kiedy jakaś wroga ekipa pojechała na wyjazd w dobrej liczbie. W c**j przypadkowców, paziów i dziewczyn. Zarówno „Masówka” jak i „Klimatyczny wyjazd” są powodem do dumy danej ekipy – raz można się pochwalić, ilu ma się fanów czy wyliczyć ile specjali pojechało, innym razem można pokazać, że można pojechać w Polskę bez kalkulacji, a nie jak jakieś p***y z wahadłem. Podobnie, jak przy innych pojęciach, punkt widzenia diametralnie się zmienia wraz z położeniem zainteresowanej ekipy w piramidzie zgód, kos i układów chuligańskich ekipy rozpatrującej dany wyjazd.

Metoda liczenia ekipy przyjezdnej
Pojęcie powstałe za czasów, kiedy wejście na trybuny (szczególnie na sektor gości) nie było jeszcze zagrodzone elektronicznym kołowrotkiem. Kiedy my piszemy w oświadczeniu, że było nas tysiąc pińcet, a na oko gospodarzy przyjezdnych było góra połowę mniej, to wtedy mamy podstawy użycia tej metody. Sam sposób również nie jest bez wad. Najczęściej kropkowanie odbywa się na zdjęciu, które prezentuje kibiców gości, kiedy mecz się jeszcze nie zaczął, decyzyjni jedzą kiełbaski, a ultrasi kłócą się o wniesienie rac. Również osoby kucające w Toi Toiach nie są brane pod uwagę przy kropkowaniu, przez co wynik może być błędny. Najczęściej stosowaną metodą jest używanie różnych kolorów kropeczek, by ułatwić innymi liczenie. Kolor kropki niekoniecznie musi odpowiadać decyzyjności (w sensie chuligani nie muszą być czarnymi kropkami, a kobiety różowymi).

Mieszany skład
Mieszanina osób przypadkowych i nieprzypadkowych w bliżej nieokreślonej proporcji. Pojawia się najczęściej, gdy jakaś ekipa dostaje wpie***l na trasie albo nie podejmuje walki. Proporcjonalnie wraz z rozmiarem porażki rośnie odsetek osób przypadkowych w pomeczowej relacji. W przypadku, kiedy żadna koalicja nie umiliła czasu ekipie wyjazdowej zazwyczaj stosunek osób przypadkowych do nieprzypadkowych wynosi ok. 1 do 10 i okazuje się, że banda szukała atrakcji bez obstawy, ale wszyscy byli osrani zaatakować. W przypadku starcia na trasie taki mieszany skład staje naprzeciwko starannie wyselekcjonowanej ekipy, co zmniejsza szansę zwycięstwa wprost proporcjonalnie do różnicy stosunków osób przypadkowych i nieprzypadkowych w zainteresowanych ekipach.

Młodzież/Młody skład/Młodzi
Gdy jest jakaś wtopa. Trzeba jasno, dobitnie posłać przekaz w kibicowski eter, jak to młoda i dobrze rokująca jest ekipa, fan club, grupa kibicowska czy to h lub ultras. Można zakryć twarze, żeby nie było widać, że to 25/28-letnie konie po dobrym cyklu na omce czy metce i cieszyć estymą i lajkami na fejsie opublikowanego zdjęcia. Synonimem do „młodych” są zwroty: „drugi garnitur”, „zwykli wyjazdowicze”, „ekipa hool’s jechała inną trasą”, „pikniki”. Balansowanie dzięki zwrotom „młodzież”, „młody skład”, „młodzi” pozwala zachować bardzo duży margines interpretacji. Jak ekipa X dostanie wpie***l to „młody skład” sugeruje, że wpie***l nastąpił tylko dlatego, że skład był właśnie młody czyli deprecjonuje się tym samym sukces zwycięzcy, bo przecież bili się z dziećmi. W przypadku wygranej „młodego składu” retoryka sugeruje, że skoro młody skład wygrał to stary skład to w ogóle przec**j banda i ekipa, która bije się w ostateczności tylko i wyłącznie z równymi sobie, a nie ze sznurami, których napierdo***i „młodzi”.

Najważniejsze, że bez sprzętu/najważniejsze, że honorowo
Pojęcie to ma dwa znaczenia, zależnie od tego, kto się nim posługuje. W przypadku osoby postronnej można to odbierać jako „mam to w dupie”, ale jeżeli słowa wypowiada strona biorąca udział w walce, to można śmiało podstawić w zamian zdanie „dostaliśmy wje***e i skończyły nam się wymówki”.

Niczego nie udało się wykręcić
Oczywiście wiadomo, kto jest winowajcą.

Nie byli skłonni do walki
Określenie pada zazwyczaj kiedy ekipa X na stadionie macha rękami w kierunku ekipy Y, a ci niezbyt wiedzą/nie chcą wiedzieć, o co im chodzi. Na co ekipa Y odpowiada „zwykła pokazówka”, „wiedzieli, że nie było na nic szans”, „jak chcecie się sprawdzić, to macie telefon”. Jeśli szanse były i wyłapali trochę ciosów, to „z naszej strony brak zdecydowania”, „ekipy nie było na stadionie”, „u nas przypadkowe osoby”. Na końcu następuje złowrogie „do zobaczenia wkrótce”, „do następnego”.

Normalni kibice
Z „normalnymi kibicami”, to nie taka prosta sprawa. Owszem, w środowisku internetowym „normalne” odpowiedzi/relacje zdarzają się tak rzadko, że wzbudzają szacunek, ale jak mawiają kumaci „net swoje, a ulica swoje”. Wśród ogarniętych i nieprzypadkowych „normalność” jest obelgą. „Normalne” to są pikniki i społeczniaki. Prawdziwy kumaty ma coś „nie tego” pod deklem i dumnie się z tym obnosi, a w oczach wroga staje się z definicji nieobliczalnym. Wiadomo, psycholi każdy się boi. Przykłady można mnożyć – osoba awansująca w hierarchii musi być „niezłym świrem”, „dobrym wariatem” itd. Jeśli ktoś atakuje „normalnych kibiców”, to akcja jest niehonorowa, plusy są tylko za akcje na „wariatów”. Wariackie flagi – „Pojebani”, „Opętani”, „Psycho Fans” itp. Największą dumą napawa kibiców fakt, że w ich mieście (najlepiej blisko stadionu) mieści się szpital dla chorych psychicznie („Świrlandia”, „Wariaci z Gliwickiej”...).

Obcinka
Przeprowadza się ją po to, żeby rozkminić wrogą ekipę i ocenić, ile jest w niej osób nieprzypadkowych. Następnie powyższe dane przekazuje się osobom decyzyjnym, które stoją bez barw tyłem do boiska, które to osoby na podstawie przekazanych i przeanalizowanych danych kalkulują czy opłaca się coś wykręcić czy może lepiej siedzieć na dupie, prężyć klaty demonstrując siłę.

Obsrać się
Czekać bandą w innym miejscu niż czeka (=obsrywa się) druga ekipa.

Odmowa
Zwykle ma charakter ustny, jest to artykuł kodeksu kibicowskiego o charakterze notarialnym, polegający na przekazie informacji strony atakowanej do strony atakującej o niechęci do kontaktów fizycznych mogących skutkować tzw. „starciem”, w wyniku którego można uzyskać lub stracić szacunek. „Odmowa” z racji podobieństwa do wyrazu „odwaga” kojarzy się z szeroko rozumianym pojęciem szacunku kibicowskiego, zwykle osoba przyjmująca odmowę (czyli tzw. agresor) oficjalnie przyjmuje odmowę i potwierdza ją na piśmie w dziale ewidencji zachowań chuligańskich w komentarzach na kibice.net. Przykład: „Po meczu meldujemy się czołowym składem na trasie i dzwonimy do odpowiednich/nieprzypadkowych osób z X – mimo naszej oferty ekipa X odmawia. Zawijamy się w drogę powrotną. Dzięki za wsparcie ekipie Y, która tego dnia wspierała nas dobrą bandą „nie do klaskania” w sile 50 głów”.

Oficjalna liczba
Zmora wszystkich kropkujących liczby wyjazdowe/młyna. Kropkujący (internetowy szczur, który nie ma realnego życia) spędza nieraz całą noc na kropkowaniu w paincie liczby ekipy X (z którą miał niezbyt przyjemne prywatne kontakty i dlatego teraz woli nie wychodzić z domu), a gdy wreszcie przychodzi pochwalić się swoją pracą na kibice.net (lub innej poważanej stronie/profilu, gdzie wypowiadają się „nieprzypadkowe osoby”), to jeb – właśnie taka nieprzypadkowa osoba pisze – „podana została OFICJALNA LICZBA i koniec tematu”. Oficjalna liczba zazwyczaj jest mniejsza od tej wykropkowanej o około 40-60 %, a to dlatego, że osoba ją podająca poza tym, że jest obcykana z matematyki, uwzględnia też, że obejrzenie 90 minut meczu na sektorze jest dla większości ziomali rzeczą niewykonalną. Dlatego dodaje się średnią liczbę osób, które w trakcie meczu korzystają z kibla i jedzą kiełbasę na cateringu, a następnie do otrzymanej sumy dodaje (w zależności od liczby na sektorze) od 30 (przy klimatycznych wyjazdach do 100 osób) do 300 osób (przy masówkach) jako tzw. margines błędu. Gdyby kropkujący był bardzo upierdliwy, to zamyka mu się ostatecznie japę wspominając o zakazowiczach pod stadionem. Ten zwrot dodaje wyjazdowi + 20 punktów w lidze hools i 30 % klimatyczności – wiadomo, że pojechały na mecz same nieprzypadkowe osoby nie do śpiewania, szukały wrażeń, no a przy okazji przypomina się, że w ostatnich latach ekipa sporo nieprzypadkowych osób wyłapało zakazy.

Osoba bardzo kumata
To inaczej osoba kumata, która zostaje rozkminiona i jest rozpoznawalna wśród wrogiej ekipy. Wtedy dla wrogiej ekipy staje się osobą bardzo kumatą. Rozkminienie takiej osoby, jako bardzo kumatej, może się odbyć na wiele różnych sposobów np. jeśli dana ekipa kropkuje wyjazdy rywala i przy kolejnej weryfikacji liczby wyjazdowej swojej kosy zaczyna rozpoznawać konkretne osoby powtarzające się na każdym wyjeździe.

Osoba nieprzypadkowa
Należy zwykle do „grupy wybitnie nieśpiewającej". To także często kibic, który komuś wpierd***ł, skroił barwy albo postawił się w walce. „Osoba nieprzypadkowa” zawsze nazwę wrogiego klubu pisze małą literą (czasem ostentacyjnie to zaznacza, żeby nikt nie pomyślał, że to przez spierdo***y capslock). Mała litera w zamierzeniu dowodzi nie tylko nienawiści, ale i braku szacunku do danej ekipy. Zdaniem ekipy przeciwnej dowodzi natomiast „bólu dupy” i sugeruje, że dana osoba miała bliższe spotkanie z ich ekipą i było ono na minus. Teoria spiskowa: „osoby nieprzypadkowe” to tak naprawdę zielone ludziki i agenci Putina, próbujące poróżnić polskich kibiców, żeby w razie napaści nie stanęli ramię w ramię. Zdradza ich paskudny rusycyzm – nie piszą „celowo z dużej litery”. Jak wiadomo, po polsku można pisać wyłącznie wielką literą, z dużej (bukwy) piszą tylko Rosjanie. Jak się ubiera osoba nieprzypadkowa? Najczęściej nosi „Octagon uliczny charakter”. Nosząc taką koszulkę dajesz do zrozumienia wszystkim pi***m i paziom, że nie jesteś w ciemię bity, a na koncie masz co najmniej 3 sparingi na treningu, przekopanie w pięciu kibica drużyny przeciwnej, 38 cm w bicku i wjazd z bramą w 3 rzędzie, kiedy brama już leżała po kopach wariatów, a dziadki z ochrony odsunęły się, żeby nie stracić ostatnich zębów dorabiając do emerytury 5zł/h. Jednocześnie dajesz do zrozumienia wszystkim frajerom, że jesteś ulicznym charakterem, masz honor i zasady, nie strzelisz z dupy i nie zajmujesz się jakimś gównem typu szkoła czy legalna praca. Czego wyznacznikiem jest bardzo wysoki procent Pitbullowców na sektorze? I jakie jeszcze marki mogą w ogóle aspirować do tego, by dana osoba została uznana za nieprzypadkową, tą od mocnych wrażeń? Zdecydowanie nadruk na pół pleców na czarnej, ewentualnie granatowej koszulce już może ci to zagwarantować. Pitbullowców przy kropkowaniu oznacza się grubszą kropką, która liczona jest za 2. Pitbull + nerka to już kumulacja i rysujemy dwie kropki (jedna na bluzie, a druga na nerce).

Osoba przypadkowa
Kibic, który dostał wpie***l, stracił barwy albo nie postawił się. Każdy kumaty za krzywe akcje, tchórzostwo czy brak sztywności może zostać zdegradowany przez decyzyjnych do poziomu osoby przypadkowej. Musi oddać wtedy komisyjnie bluzy Pitbulla i poddać się przymusowej głodówce, żeby wrócić do gabarytu przeciętnej osoby przypadkowej. Jeżeli podpadka kumatego była szczególnie rażąca, musi on zapuścić wąsa. Wtedy zostaje zdegradowany do poziomu Janusza. Jest to najwyższy wymiar kary. Decyzyjni dają mu również pumeks kupiony z pieniędzy ze zbiórki, żeby mógł usunąć wszystkie kumate tatuaże. Zdegradowany kumaty jeżeli chce chodzić dalej na mecze musi przychodzić z balonikiem i „Przeglądem Sportowym” pod pachą. Trzy razy w ciągu każdej polowy meczu musi wstać i zaintonować: „Sędzia c**j, sędzia c**j, sędzia c**j”! Tylko to daje mu szansę powrotu do dawnego statusu.

Panie dzielnicowy/policjancie
Zwrot do innych użytkowników forum kibice.net sugerujący, że adwersarz jest psem i zarejestrował się tylko po to, żeby węszyć. Daje to oczywiście dodatkowe punkty kumatości i sprytu temu kumaczowi, że „wykminił” psa przez monitor :D.

Pierwszy garnitur
Występuje wtedy, gdy chcemy ubarwić opowieść jak to ekipa X obiła czołówkę ekipy Y. „Drugi, trzeci...etc. garnitur" występuje w momencie, jak ekipa X dostaje wpie***l i pragnie wyeksponować jakość obitej ekipy. Oba kumate pojęcia szczególnie przydatne na „pseudo” kibicowskich portalach na facebooku, gdzie młodzież do lat 16 wyładowuje swoją agresję.

Piłka nożna bez policji
Często spotykane hasło na końcu relacji/opisu danej ekipy. Hasło używane zazwyczaj, gdy psiarnia odje***e jakąś manianę podczas meczu lub w trasie. Czyli, jak to mają w zwyczaju, pałowanie bez powodów, sypanie kwitami, niewpuszczenie na sektor czy nawet niedojazd lub wielkie spóźnienie na mecz.

Plus za akcję
Kiedy jakaś ekipa próbowała wykręcić coś, co nie miało szans powodzenia, ale dobrze, że wyszli z domu. Plusy za akcję (na necie) mają ten walor, że ekipa uzyskuje status aktywnej, działającej, a jak wiadomo największym koszmarem decyzyjnych każdej małej ekipki jest znaleźć się w temacie o „wymarłych ekipach”.

Płakali w karetkach
Wtedy, gdy dana ekipa dosyć mocno przeleciała się po wrogu.

Pokazanie przeciwnikowi gołej dupy
Rodzaj radykalnej ciętej riposty, czasem połączony z ekspozycją siły. Ma na celu wywołanie trwałej traumy psychicznej u rywala. Czasem wywołuje jednak odwrotny skutek, jeśli w ekipie przeciwnej znajdują się osoby o homoseksualnych skłonnościach (patrz: chęć konfrontacji). Popularność PPGD wywołała poruszenie w środowiskach LGBT i pragnienie stworzenia na niektórych stadionach tęczowych sektorów.

Pokazówka
Jedna banda chce się pokazać, coś wykręcić drugiej bandzie, najczęściej na stadionie, ale jest to akcja z góry skazana na porażkę/niepowodzenie z braku niezdecydowania albo zbyt dużą ilość wąsów/ochrony. Banda atakowana stwierdza wtedy, że rywale zrobili pokazówkę.

Pozdrowienia do więzienia, powszechnie znane jako PDW
„PDW” – czyli PDW 100%, a może 99%? - PDW 100% dla tych, którzy za kratami wylądowali tylko i wyłącznie z powodów kibicowskich (w porywach 10% pozdrawianych PDW).

Prawda czy farmazon?
Rzeczownik farmazon tutaj jest użyty przez nadawcę w celu podkreślenia jego wyższego stopnia kumatości. Zastosowanie wyrazu kłamstwo lub fałsz błyskawicznie spowodowałoby jego degradację w środowisku internetowych „S” i odebrało ok. 10 pkt szacunku. Użycie „farmazona” nie zmienia jednak faktu, że nadawca wciąż nic nie wie. Często zdarza się, że po zadaniu zapytania „prawda czy farmazon?” nadawca otrzymuje odpowiedzi następujące po sobie kolejno: „prawda” i „farmazon”, co potęguje jego niewiedzę i wzmaga dezinformację. Wyrazu/słowa „farmazon” zdecydowanie nadużywają kumaci, którzy używają no co dzień poza murami więzienia słownictwa stosowanego w gwarze więziennej. Dodaje im to autorytetu wśród osób przypadkowych. U większości osób wzbudza jednak politowanie. Bardzo łatwo i szybko te kumate kmiotki się demaskują, że są jedynie pozorantami :).

Prężnie rozwijający się fan club
Różni się od „pustyni kibicowskiej” tym, że są tam 2-3 osoby kibicujące klubowi X. Najczęściej są to studenci mieszkający na co dzień w mieście Y.

Propaganda
Kiedy nie zgadzasz się ze zdaniem kibica drużyny przeciwnej.

Próbowaliśmy coś wykręcić, ale psy nas rozkminiły i zagazowały
Czyli będąc na sektorze gości podjęliśmy walkę z ogrodzeniem, bez jakiejkolwiek szansy na wydostanie się z niego. Kopiemy, plujemy, skaczemy, nasze zachowanie przypomina zachowanie małp w zoo. Biorący udział w tym widowisku to aspirujący do bycia kumatymi. Próbujemy się wykazać wiedząc, że sektor i klatka to tak naprawdę nasze bezpieczne gniazdko w paszczy lwa. Po takiej akcji na podwórku zostajemy okrzyknięci „dobrym wariatem” jednocześnie zdobywając kilka punktów w rankingu kumatości. Możemy starać się o awans na decyzyjnego niższego szczebla. Posiłkując się nazewnictwem zapożyczonym z wojskowości mamy szansę zostać dowódcą drużyny czyli ziomków, z którymi wspólnie oblegamy osiedlową ławkę. Paradoksem tej sytuacji jest fakt, że zdobywając poklask u przypadkowych lub kumatych najniższego szczebla, jednocześnie możemy się spotkać z cichą dezaprobatą decyzyjnych i prawdziwych chuliganów, którzy po kilkudziesięciu walkach z płotem, a co za tym idzie ze zdobytym doświadczeniem, posiedli wiedzę, że akcją na większy plus jest zajebista ekspozycja siły i robienie groźnych min z założonymi rękami (co optycznie powiększa przedramię sprawiając wrażenie, że tłuszcz zrzucę po cyklu, a to tak naprawdę mięśnie) lub jak masz dobrze rozwinięte mięśnie naramienne, to możesz stać z dłońmi opartymi na biodrach i z pogardą patrzeć na przeciwnika. Jednocześnie szarpanie płotu pozwala się kumaczom niższego szczebla przedostać do kumaczy średniego szczebla, a kilka szarpań i zagazowań pozwala nosić Pitbulla i stać poważnie na sektorze, co zwalnia z przymusu klaskania łapami.

Prywatne kontakty
Określenie wąchania się, gdy jedna ekipa chce czegoś więcej, a druga niezbyt (bo są słabi „wizualnie”).

Przed ostrym wpier***em uratowały ich psy
Dosyć często padające stwierdzenie. Pojawia się wtedy, gdy wroga ekipa jest już na widelcu, lecz w ostatniej chwili pojawia się policja. Gdyby nie oni, to przeciwnicy trafiliby do szpitala z ciężkimi kontuzjami.

Pustynia kibicowska
Najczęściej jakaś zabita dechami dziura, licząca 2 tysiące mieszkańców. Jest jakieś 50 km od najbliższego większego miasta. Wszyscy młodzi wyjechali do pracy za granicę.

Robienie akcji na przypał
Specyficzna technika współczesnej chuliganki polegająca na tym, że ekipa, która nie ma aktualnie znaczących postaci w MMA przeprowadza pokazówki w nadziei wyłapania dotkliwych kar. Rodzaje akcji na przypał:
- odpalenie piro nie na zapowiedzi, tylko podczas meczu;
- rzucanie piro na murawę;
- (najbardziej desperacka) atak na sektor przyjezdnych podczas meczu.
Za akcję na przypał kumate środowisko kibicowskie daje -50 pkt w lidze chuliganów i wydaje werdykt: ekipa nie ma zawodników do lasu i nic nie znaczy.


Sami się określą jak wrócą
To znaczy, jak dostali wpie***l wracając, to stwierdzą, że nie ma czego określać...

Skrótowce
Ostatnimi czasy na masę rozmnożone. Skrótowce, które nawet przejmowane są przez niektóre ekipy jak i osiedla (ŚŻK, ŚMK, JŻK, JŻS, LTSK, JLSK, JWWK czy wszechpopularne JP). Popularne zwłaszcza w nazwach ekip, pociskach na wrogów i sugerujące daleko posuniętą konspirę. Czasem ich znaczenie znają tylko członkowie i chłopaki na dzielni.

Spięcie z wrogą ekipą
Szarpanie siatką i robienie groźnych min przez płot. Podczas plucia obowiązkowe trzymanie gardy i robienie uników, jak na ringu. Trafienie kogoś śliną w oko liczy się jak KO. Trzeba być ostrożnym i nie szarpać bramą, bo niespodziewanie może się otworzyć, a wtedy po obu stronach wrogich ekip zapanuje konsternacja.

Sprzęt
Czasem zwany „wyposażeniem działu ogrodniczego OBI/Castoramy”, a także „przedłużaczem rąk”. Jego głównym elementem są trzonki siekier. Wybór ten świadczy o dwóch ważnych kwestiach. Po pierwsze – wbrew faktowi, że większość ekip pochodzi z dużych miast, to w ich członkach wciąż drzemią silne sentymenty wiejskie (w końcu większość Polaków pochodzi właśnie od chłopów). Po drugie – wybór ten dowodzi, że nieprzypadkowe osoby podążają za zmianami mody i wiedzą, że obecnie bardzo promowany jest styl na seksownego drwala. Co więcej – niektóre z osób decyzyjnych stojących na czele nieprzypadkowych osób (nazywanych kiedyś grupą trzymającą władzę) dołączają do tego modnie przystrzyżoną brodę "na Czeczena", co świetnie uzupełnia ten styl (UWAGA: nie mylić z wąsem znajdującym się na wyposażeniu „Januszy”). Nie należy również mylić z „Wąsem”, czyli terminem określającym etatowego pracownika służb mundurowych. Prawdopodobnie, im bardziej bujne wąsisko tym wyższa szarża). Moda na charakterystyczną dekorację facjaty zaczyna jednak powoli zanikać. Wraz z intelektem...

Starcie na remis
Takie starcie często jest przerywane przez policję i wynik zostaje nierozstrzygnięty, bo żadna z ekip nie osiągnęła przewagi do momentu przerwania walki.

Szukanie wrażeń
Kiedy jesteś w X osób w jakimś mieście lub na jakimś osiedlu i zaznaczacie obecność, wiedząc, że w 15 minut i tak przeciwnika nie zbierze się więcej. Często zbieżne z „robili, co chcieli w miejscu X”.

Średnio tępa kosa
Kiedyś dane ekipy ubliżały sobie na jednym meczu, ale aktualnie to sami nie wiedzą czy się jeszcze nie lubią czy już może pora się bratać (w gruncie rzeczy neutralne stosunki).

To była moja ostatnia wypowiedz w tym temacie
Oznacza, że kumaty niby odpuszcza dyskusję, bo jest ponad tą internetową gimbazą, a faktycznie siedzi niewidoczny oczekując kontynuacji tematu i odświeża co chwilę stronę, aż mu się myszka wyślizguje ze spoconej z nerwów dłoni :).

Trafieni na trasie
Czyli często gęsto zbluzgani podczas wyprzedzania się dwóch wrogich sobie aut z ekipami na trasie. Plucie, rzucanie jajami na twardo i pomidorami, które mama nam zapakowała do plecaka. Podczas wyprzedzania i kontaktu wzrokowego zakładamy kominiarki, co ma odstraszyć przeciwnika, a przy okazji machamy przez okno sprzętem.

Transparent
Intelektualna zabawa polegająca na podstawieniu pod oczy wrogiej ekipy wywołującego zmieszanie hasła. Dobre hasło musi być koniecznie rymowane i najlepiej odnosić się do jakiegoś zdarzenia, o którym przeciwna ekipa woli nie pamiętać. Z hasłem tym bezpośrednio łączy się kolejne pojęcie: Rozkminienie transparentu – poznanie hasła przed meczem, dzięki czemu można wywiesić ciętą ripostę. Treść transparentu rozkminia się w tajny sposób, np. wykorzystując prywatne kontakty w danej ekipie. Niektórych bulwersuje, że ripostę na prześcieradle nazywa się „akcją”. Niesłusznie. Toć to sól współczesnego kibolskiego światka. Być może wkrótce wzorem tych dawnych, „przypałowych” akcji, będą akcje na oprawy „h” (najwyżej punktowane, bo oprawy „h” robione są tylko w wyjątkowych sytuacjach w ramach ekspozycji siły) oraz te „przypadkowe” (wtedy trans wisi kilka godzin przed meczem i żaden szanujący się kibol nie robi na niego „akcji”).

Umacnianie zgody
Najczęściej trwa do samego rana przy złocistym napoju – wegetowanie do świtu w jedynej czynnej knajpie. Polega na przysypianiu na łokciu nad wygazowanym piwem, w oczekiwaniu na pociąg powrotny bliżej nieznanych przedstawicieli gości, będących jednocześnie zgodą. Połączone z tęgą rozkminą na temat opier***u od czekających w domu rodziców. W bardziej zaawansowanej wersji połączone z degustacją mefedronu od osiedlowego kumacza.

Wahadło zwane też zbędnym balastem
W relacji możesz też napisać, że cała droga bez obstawy, żeby pokazać, jakim nieprzypadkowym składem jechałeś, a pół Polski było osrane cię zaatakować, a mogli... Chyba, że masz „Octagon – uliczny charakter”, to nie pierdo***z się w tańcu i atakujesz przy psiarni.

Wejście na pełnej ku***e
Zdecydowane, pewne, bez wahania „wjechanie” w przeciwnika. Przy takim wejściu grzyby same wpadają do kosza. Wejście na pełnej ku***e jest, kiedy zmiatasz przeciwnika z powierzchni ziemi. Cytując klasyka: „Pierwsze pierdolni***e i oni k***a nie żyją”.

Wiedzą ci, co mają wiedzieć
Popularny zwrot związany z tajemniczością i mrocznymi sekretami. Operowanie takim zwrotem podnosi level kumatości nadawcy komunikatu w znaczącym stopniu. Ciekawy chwyt stylistyczny, który ma informować o czymś, co mają wiedzieć osoby już o czymś wiedzące ;).

Włączyć kalkulatory
Stosunkowo nowe określenie w świecie kibicowskim, oznacza przeliczenie kibiców przeciwnej drużyny i niewzięcie udziału w grillu; znaczenie pogardliwe. Każda szanująca się ekipa posiada w swoich szeregach przynajmniej jednego magistra matematyki, choćby w celu podania tzw. oficjalnej liczby. Ale taka osoba przydaje się też bardzo w analizie szans na zwycięstwo w ewentualnym starciu. Wynik powoduje najczęściej, że dochodzi do awarii sieci komórkowej, gps-a, że nagle pojawia się wahadło itd. Bierze się pod uwagę takie zmienne jak:
- ilość osób w bandzie przeciwnika;
- ilość Pitbulli;
- ilość nerek;
- szacunkowy średni obwód bicepsa na podstawie naprężonych fot bandy na fejsie z 3 ostatnich meczów.

Wyjazd specjalem
Dotyczy wyjazdu 100 km od swojego miasta organizowanego przez osoby nieprzypadkowe dla osób przypadkowych niegodnych Pitbulla. Osoby decyzyjne pobierają opłatę w wysokości kwoty X w pakiecie ze sznurówką, choć rok wcześniej ta sama droga była wyceniona na kwotę mniejszą o X PLN. Kwota pobierana w tym roku jest większa ponieważ inflacja w Polsce jest o 100 % większa niż rok wcześniej oraz na „młynie” obecnie znajduje się mniej niekumatych kum kumów, a pucha musi się zgadzać. Mniej osób przypadkowych spowodowane jest natłokiem oświadczeń osób w Pitbullach z nerkami (saszetkami) i zagubieniem jednostrzałowców po 60 kg oraz niepewnością czy nosimy czerwone koszulki czy już tylko niebieskie. W razie niewypału ze specjalem zapisy są na wyjazd „transportem kołowym” za kwotę ciut mniejszą od kwoty X uwzględniającą oczywiście inflację. :). Pucha musi się zgadzać.

Wyłączone telefony
Wtedy, gdy jedna z ekip próbuje umówić się na walkę, lecz druga tego dnia ma inne plany. Jeszcze można dodać w tym miejscu często padające „wiecie do kogo dzwonić”, „macie numery do decyzyjnych to trzeba było dzwonić”. Podnosi to oczywiście w pełni kumatość nie tylko ekipy, ale i piszącego te słowa.

Wymarła ekipa
Ekipa, która w ostatnim miesiącu nie otrzymała żadnego plusa za akcję na kibice.net (stadionowych oprawcach, fejsbukach itd.) albo wobec której co najmniej dwóch użytkowników o łącznej liczbie 200 postów, zarejestrowanych co najmniej miesiąc temu, zapytało „działają coś jeszcze, bo ostatnio nic o nich nie słychać?”. Jeśli już ekipa jest na krawędzi uznania za wymarłą, to może zamknąć wszystkim gęby tzw. „oświadczeniem o zawieszeniu działalności”.

Zapowiedź
Słowo to ma bardzo mocne i złożone powiązanie z „ekspozycją siły”. Ekspozycja siły poprzez wrogie nastawienie do najbliższego ligowego rywala to główny element takiego filmu. Koniecznie należy się pojawić na zapowiedzi w znanych markach kibicowskich w odcieniach koloru czarnego. Nieodłączne elementy ubioru dobrze wyglądające wizualnie na nagraniu to kominiarki oraz obecne elementy świetlne w postaci palonych rac, które obecnie pali się w zasadzie tylko podczas rzeczonych zapowiedzi. Oczywiście wszystko odbywa się w akompaniamencie okrzyków „Wszyscy do...” oraz pozdrowień dla „tych, co zawsze”. Wyznaczniki pojęć:
Chuliganka:
- zbieranie grzybów;
- wszelkie ekspozycje siły na sektorach (tatuaże i Pitbulle);
- przedstawiciele w MMA.
Ultras:
- groźne zapowiedzi;
- dużo piro na zapowiedziach;
- fajne vlepki.

Zasadzka
Oznacza, że po meczu tzw. ekipa zmotoryzowana, czyli przynajmniej jedno auto wyrusza w poszukiwaniu wrażeń, a na drugiej ekipie ciąży obowiązek, by szukających wrażeń odszukać, bo inaczej zanim wrócą do domów w świat pójdzie telefoniczne i potwierdzone info, że się obsrali. Zasadzkę organizuję się albo na MOP-ie przy autostradzie, gdzie czekając na rywali można konsumować giętą albo na jakiejś gminnej drodze, której nie ma na żadnej mapie (żeby nie rozkminili ci, co zawsze). Ekipa przeciwna zawsze dąży do konfrontacji, ale w 99/100 przypadków coś staje jej na przeszkodzie: „ci, co zawsze”, „nawalił gps”, „kierowca się nie zatrzymał” itd.

Zawieszenie działalności
Sugeruje, że osoby nieprzypadkowe danej ekipy po paru akcjach na minus znają swoje miejsce w szeregu (uznają, że na razie nie mają startu do okolicznych ekip) i przez najbliższy czas nie zamierzają szukać wrażeń ani zaznaczać obecności. Innymi słowy osoby decyzyjne uznają, że muszą jeszcze troszkę popakować albo ktoś wywinął im wała z metką i sprzedał jakąś podróbę, ale jasno sugerują, że 1-2 cykle i wrócą na kibicowski szlak. Czasem powody są inne (patrz: konfidenci, zakazy, posypanie się ekipy). Skutki zawieszenia działalności są takie, że każda akcja na daną ekipę (o ile wraz z zawieszeniem działalności nie zawiesiła wyjazdów) z definicji jest akcją na przypadkowe osoby i nie zasługującą na plus. Jeśli doszło do zawieszenie wyjazdów, to mamy do czynienia z frajerstwem, bo atakowano rodziny z dziećmi, nienależące do żadnej grupy kibicowskiej.

Zawrotka na autostradzie, pomimo nawoływania do wyjścia
Desperacka jazda pod prąd, celem ucieczki ze względu na niechęć do sprawdzenia się z ekipą sportową rywala.

Zaznaczenie obecności
Kiedy jakaś ekipa zbierze się w minimum 10 osób, krzyknie gdzieś coś i spokojnie rozejdzie się do domów.

Zbiórka osiedlowa
Wiąże się bezpośrednio z „ekspozycją siły”. Zbiórki osiedlowe przeprowadza się najczęściej na terenach spornych, czyli takich, gdzie jest przynajmniej jeden kibic z ekipy X, który normalnie jeździ na mecze z barwami skitranymi w majtach, w obawie przed kibicami ekipy Y. Na zbiórkę osiedlową zaprasza się główną ekipę, sąsiednie osiedla, jeśli są na nich kibice klubu X, fan cluby z całego regionu itd. Jeśli zbiórka się powiedzie (nie zostanie rozgoniona), to przez najbliższe 3 lata na pytanie „kto rządzi na osiedlu A”, na które ktoś zgodnie z prawdą odpowiada, że ekipa Y, kibice ekipy X mogą odpowiedzieć: „to gdzie, k***a, byliście, jak zrobiliśmy zbiórkę”. Sprawa w takim momencie staje się patowa.

Zgoda
Sztama, dla kumatych. Specyficzna sytuacja, kiedy ekipa decyzyjna X stwierdza, że ekipa decyzyjna Y to – najpierw – koledzy, potem równe chłopaki, na końcu – ziomale, a w związku z tym nie trzeba ich napier***ać. Do zawarcia zgody konieczne jest, żeby tok myślowy ekipy Y przebiegał tak samo, jak ekipy X. Pojęcie zgody bazuje na irracjonalnym przekonaniu, że tylko w niektórych ekipach są spoko ziomale, a w innych tylko c***e, k***y, cwele itp. A zatem zawarcie zgody zawiera czynnik aprobujący – obie ekipy stwierdzają, że są spoko ziomalami i gdy potem ktoś ich wyzywa, to mają u boku potwierdzenie, że jest w błędzie. Zgody, jak umowy o pracę, zawiera się na czas nieokreślony, zwany górnolotnie „na zawsze”. Odtąd osoby z danej ekipy nazywa się „braćmi” i zapewnia , że „braci się nie traci”. Zgoda zawierana jest oczywiście przez decyzyjnych, ale robią oni wszystko, żeby zaakceptowały ją inne grupy kibicowskie, a nawet osoby przypadkowe (sprzedaż zgodowych gadżetów itd.). Osoby niedecyzyjne i przypadkowe chętnie przystają na taką propozycję, bo oto otwiera się przed nimi możliwość wyjazdu na darmowe chlanie (patrz: gościna). Gdy to nastąpi, zgoda uzyskuje status trwałej (wiecznej). „Braterstwo na zawsze” kończy się, gdy grupy decyzyjne poróżniły się w jakiejś dupereli i niesie ze sobą wiele skutków:
- trzeba przerobić 1000 grafów w mieście;
- trzeba usunąć zgodowe tatuaże;
- nie ma możliwości darmowego chlania.
Reasumując, z zakończenia zgód najbardziej cieszą się producenci farb i tatuażyści. Nie cieszą się natomiast młodzi kibice aspirujący do decyzyjnych niższego szczebla, którzy ledwie wykuli wszystkie zgody i układy w Polsce na pamięć, a nagle ich wiedza staje się nieaktualna i trzeba znów śledzić kibicowskie portale.
Historia zgód w Polsce przypomina historię miłostek w „Modzie na sukces” – jest gdzieś na youtubie filmik pt. „Moda na sukces w 6 minut”, gdzie jest streszczonych 1000 ileś odcinków, kto z kim się zadawał itd., ktoś bardziej obcykany mógłby zrobić coś podobnego dla polskiej sceny i małoletni niekumaci mieliby ściągę pod ręką.
Zgody można podzielić według rodzajów miłości. Mamy więc:
1) Zgodę typu storgę – najbardziej pożądana, zgodna z hasłem BSNT; w takiej zgodzie nawet jak ekipa X nieco podupadnie, to ekipa Y powie: spoko, nie łamcie się, popakujecie i znów będziecie mocni. Zgodę tego typu zawierają ekipy o podobnym potencjale; gdy taka zgoda upada, to nawet osoby z innych, wrogich ekip płaczą.
2) Zgodę typu eros – nie, wcale nie pedalską. Taką zgodę cechuje nagła namiętność wynikająca np. ze wspólnych barw, wspólnej historii, poznania się na wakacjach dwóch ziomali itd. Zgoda tego typu jest burzliwa, nie zawsze przypada do gustu tzw. kibicowskiej społeczności, ale za to obfituje we wspólne akcje. Kończy się zazwyczaj szybko i romantycznie, np. w wyniku skierowania się przez jedną ze stron na zgodę typu pragma.
3) Zgodę ludus – ekipy preferujące te zgody po prostu je kolekcjonują; każdy może z nimi zawierać zgodę, oni też są chętni wobec wszystkich. Typowe dla tzw. ekip melanżowych. Ich celem jest utrzymanie jak największej ilości zgód w krótkim czasie. Potem wypisują je w temacie: „stare zgody”, a inni pomrukują z uznaniem jak wobec jakiegoś dupcyngiela: och, oni to mieli tych kontaktów, widać, że działają. Zmora wszystkich „kumaczy” – nie można na bieżąco nadążyć, z kim mają zgodę, bo ta z przedwczoraj może być nieaktualna.
4) Zgodę pragma – zazwyczaj opierającą się na interesach i dealach (duże ekipy), czasem (małe ekipy) na uświadomieniu sobie, że nikt inny z nami zgody nie chce.
5) Zgodę agape – pełną wyrzeczeń. Typowa dla zgód małych z dużymi, czyli tzw. regionalnych. Mniejsza ekipa nie przejmuje się, że jest poniewierana, że się jej nie pozdrawia, że nie pozwala jej się wieszać flag, „kocha” tego większego, wierząc, że kiedyś doceni jej wierność i zgoda przejdzie w postać zgody storge.

Zjawić się dobrym/słabym wizualnie składem
Ilość Pitbulli i tatuaży w pierwszym szeregu. Zdjęte koszulki sugerują dobry skład, zwłaszcza w zimie.

To już koniec „Słownika kibicowskiego”. Wiele terminów udało się wyklarować dogłębnie, wiele zostało pominiętych. Jednakże całościowo spoglądając chyba udało się stworzyć swoiste kibicowskie abecadło. Rzecz jasna wszystko z wielkim przymrużeniem oka i z jeszcze większym dystansem. Podziękować nie sposób wszystkim, którzy wzięli udział w tworzeniu tej encyklopedii kibolskich zwrotów, bo było tych osób za dużo. Jednocześnie wszyscy wystąpili, jako nickowe anonimy. Podaruję sobie więc tę kurtuazję i zwyczajnie podziękuję Wam ogólnie za poczucie humoru, za spojrzenie na wszystko z perspektywy i na luz, jakiego w naszym kibicowskim świecie coraz bardziej brakuje. Coraz bardziej wszystko jest spięte, robione na tip-top, z coraz mniejszą dozą spontaniczności i prawdziwości. Tama smutna konkluzja na koniec wesołego wątku...

Artykuł pochodzi z miesięcznika "To My Kibice" nr  231, 232 i 233. Kopiowanie dozwolone jedynie pod warunkiem podania linka do strony www.tomykibice.pl lub www.skleptmk.pl.

 

Zaufane Opinie IdoSell
4.92 / 5.00 452 opinii
Zaufane Opinie IdoSell
2023-01-03
Wybór miejsca odbioru nie należy do najłatwiejszych, a gdy w końcu to się uda paczka trafia do innego punktu.
2023-01-03
Elegancko

Dbamy o Twoją prywatność

Sklep korzysta z plików cookie w celu realizacji usług oraz personalizacji reklam zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgadzam się
pixel