Zapisz na liście zakupowej
Stwórz nową listę zakupową

SKINHEADS - MADE IN ENGLAND

2021-03-02
SKINHEADS - MADE IN ENGLAND

Rude Boys - jamajscy protoplaści skinheads.

Żeby zacząć temat, musimy przenieść się na słoneczną Jamajkę, gdzie w drugiej połowie lat 50. odnotowano fenomen ulicznych zabaw przy grających jamajską muzykę tradycyjną „soundsystemach”. Każdy z takich soundsystems miał swoich zapalonych zwolenników, ale również zaciekłych wrogów. A że na wyspie gangi miały głęboko sięgającą tradycję, nietrudno było o zamieszki w obronie terytorium, na którym dany soundsystem instalował się i organizował imprezę. Grupki młodzieży atakujące i broniące zabaw nazywały siebie RUDE BOYS. W 1962 roku Jamajka uzyskała niepodległość, powiększyła się bieda i wszystko to zaowocowało masową emigracją do UK, w poszukiwaniu lepszych warunków życia i pracy. Londyn, Birmingham i Hull stały się głównymi siedliskami przybyszy z Karaibów, którzy oczywiście przywieźli ze sobą muzykę ska i reggae, ale także Rude Boys. W pierwszej połowie lat 60. trwała w Anglii niekończąca się wojna pomiędzy wielbicielami skuterów i tradycyjnego brytyjskiego robotniczego stylu życia - modsami, a czerpiącymi swoje inspiracje z USA i jeżdżącymi na harley-davidsonach rockersami. Bitwy podczas długich weekendów miały miejsce na plażach od Bornemouth do Skegness, od Blackpool do Scarborough. Gdzieś wśród mods zapanowała nagle moda na muzykę ska i stamtąd był już tylko krok do tego, co znamy pod nazwą skinheads. Ale na to jeszcze trzeba było chwilę poczekać. Modsi mieli specyficzny sposób ubierania się (polo Fred Perry, koszule Ben Sherman, kurtki wojskowe i martensy) natomiast Jamajczycy „wnieśli” do nowej subkultury kult siły, krótkie włosy i muzykę. Chodzący na imprezy soundsystem modsi obcięli włosy i przybrali miano „hard mods”. Natomiast Rude Boys przejęli od skuterowców niektóre elementy mody, chociaż na przykład kurtki donkey były powszechnym tanim ubiorem robotniczym, do spółki ze „służbowymi” w dokach i fabrykach 9-dziurkowymi martensami.

Nikt nie wie dokładnie, kiedy pierwszy skinhead poszedł w Londynie na piwo, jednak musiało stać się to w końcu 1966 albo na początku 1967 roku. Nastąpiła prawdziwa erupcja ruchu skins. Koncerty ska i reggae były widownią wspólnych zabaw białych skins i czarnych rude boys. W tamtym też okresie zaczęły się pierwsze oskarżenia skinheads o rasizm, związane z weekendowymi „paki bashing”, czyli polowaniami na młodych Azjatów, z tym, że problem polegał na tym, że emigranci z Karaibów i biała brytyjska młodzież wspólnie urządzały sobie te gonitwy, a nienawiść pomiędzy czarnymi i „pakolami” jest po dziś dzień chyba nawet większa, niż biało-czarne uprzedzenia.

Skinheadzi na stadionach - nurt brytyjski.

Zaraz też na każdym stadionie (protoplastami były ekipy londyńskich klubów takich jak West Ham, Charlton, Millwall i Chelsea) pojawiły się gangi „łysogłowych”. Oczywiście nie była to pierwsza agresywna subkultura brytyjskich ulic i stadionów, bo to miano należy przyznać ulizanym na Elvisa i odzianym w gajerki Teddy Boys. Jednak „tedki” byli już dawno wspomnieniem, kiedy ich miejsce zajęła na trybunach „klinika Doktora Martensa”. W tym samym okresie bardzo popularne „na mieście” było krojenie się z szali pasiaków przez kibicujące poszczególnym klubom ekipy skins, skąd zapewne ten zwyczaj przeniósł się na przykład do nas – do Polski. Prasa oczywiście podniosła alarm po nasilających się bójkach na koncertach i meczach. Kasowano sznurówki przy wejściach na sektory po to, by martensy nie stały się bronią ofensywną ;-). Skins stali się celem ataku „ułożonego” społeczeństwa. Ogolona głowa, harringtonka Lonsdale, szelki i ciężkie buty to była recepta jeśli nie na aresztowanie, to na pewno na ostry prewencyjny wpier… od policji. Po roku 1972 skini zaczęli „obumierać”, a raczej przeistaczać się w „suedeheads” po lekkim zapuszczeniu włosów i zmianie zapatrzeń muzycznych ze ska i reggae w kierunku glam rocka. Około roku 1974-75 nie można było już praktycznie nigdzie spotkać kogoś wyglądem przypominającego skina, chyba że na jakiejś imprezie reggae.

Szok dla dzisiejszych narodowców - skins & punks united!

Rok 1976 przyniósł eksplozję punk rocka, a buntowniczy i „antyspołeczny” charakter nowej muzyki niejako obudził będących w „uśpieniu” skinheads. Tym razem jednak sojusznikami w walce z „systemem” stali się punks, bo rude boys nie byli zainteresowani hałaśliwą muzyką, kolorowymi irokezami i całym tym szumem medialnym wokół punkrocka. Skins&punks united to była norma brytyjskiej ulicy w 1977 roku. Pojawiły się kapele grające dla skinów bardziej niż dla punków. I ten rodzaj muzy nazwano „street punk” lub „oi!”. Sprawy ogarniał niejaki Gary Bushell, któremu między innymi zawdzięczamy samo hasło „Oi!”. Kapele takie jak the4skins (to oni wymyślili slogan  ACAB – All Cops Are Bastards), Infa Riot czy The Business dały energetycznego kopa drugiej fali skinheads do przyśpieszonego rozwoju.

Po słynnym koncercie w azjatyckich rejonach Londynu, wielkich zamieszkach jemu towarzyszących itd prasa okrzyknęła kapele Oi! i ruch skinheads jednocześnie rasistami i prowokatorami zamieszek. Jedno i drugie było bzdurą, choć co do rasizmu to powoli zaczynał kiełkować, co w późniejszych latach między innymi w naszym kraju przyniosło wypaczony wizerunek skinheads.

Skinheadzi - nacjonaliści. Od National Front do stadionowych trybun.

Trzeba zaznaczyć, że w drugiej fali skins czarni udziału prawie nie mieli (aż do TwoTone i wzrostu popularności takich kapel ska jak Madness i nieco wcześniej Specials). Swoją szansę zwietrzyli narodowcy brytyjscy z National Front, widząc w dobrze zorganizowanym ruchu brytyjskiej młodzieży pole do rekrutacji. Sprawy potoczyły się bardzo szybko i takie kapele oi! czy punk, jak Combat84 i słynny potem Skrewdriver wzięły czynny udział w czymś, co nazwałbym narodzinami prawicowych skinów (inaczej „boneheads”, w wolnym tłumaczeniu "półgłówków" – jak twierdzą tradycyjni skinheadzi). Sporo w tym wszystkim pomogła tragiczna sytuacja ekonomiczna na Wyspach, a na fali sztucznie wywołanego patriotyzmu po wygraniu wojny o Falklandy, takie organizacje jak National Front czy British Movement uzyskały niemal masowe poparcie. Jednak nawet ci „nowi” skini na początku skupiali się na walce z komunistami i Azjatami, omijając raczej pole konfliktu z Afrokaraibami na tle zwyczajnego zażenowania, że wyrosła między innymi z jamajskiej kultury subkultura skinheads miałaby atakować swoich protoplastów. W końcu nawet wygląd zewnętrzny w dużej mierze zawdzięczano jamajskim rude boys, szczególnie ogolone głowy…

Połowa lat 80. to z jednej strony powrót skinów do korzeni (wspomniane SKA w wykonaniu zespołów TwoTone i skupiający się wokół wytwórni Trojan ruch skinhead reggae), a z drugiej mańki wzrost popularności skrajnie prawicowych skinheads i praktyczne zawładnięcie ruchem przez wielbicieli austriackiego malarza i Oswalda Mosleya (brytyjskiego nacjonalisty z lat 30.). W chwili, gdy ruch ten rozprzestrzenił się w Europie i USA, na stadionach Anglii skins „wymarli” zastąpieni przez football casuals. I wtedy, niejako w odpowiedzi na nazistowskie zapędy przefarbowanych skinheads, pewien gość z Walii nazwiskiem Moreno zmienił wszystko tworząc „lewe skrzydło” ruchu i praktycznie nieodwracalnie pogłębił jego polaryzację i podział.

Narodziny S.H.A.R.P. - skinheadów przeciwko uprzedzeniom rasowym.

W trakcie wizyty w USA (Nowy Jork) Moreno – wokalista oi! kapeli The Oppressed – został wciągnięty w ruch SHARP (Skinheads Against Racial Prejudice / Skinheads Przeciwko Uprzedzeniom Rasowym). Ten odłam skins utworzony został na bazie między innymi nowojorskich ekip słuchających kapel Hard Core (jak Iron Cross, Warzone czy Agnostic Front). SHARP miał być w założeniu protestem przeciwko zorganizowanemu rasizmowi rządu, policji i ogólnie autorytetów amerykańskich (duża część skinów w tamtym rejonie tworzyli Latynosi – ani biali ani czarni w amerykańskim rozumieniu). Moreno uznał, że zarówno nazwa SHARP, jak i przesłanie doskonale nadaje się do walki z National Front i jego armią praworękich wyznawców, w imię tradycyjnych w mniemaniu Roddy’ego wartości ruchu skins. Jednak nie przewidział, że sam wywoła niekończący się konflikt, upolityczni dużą część „tradycyjnych skinheads”, a na końcu posądzany o komunizm w sumie stanie się zwykłym lewicowym ekstremistą.

I na tym (w 1988 roku) praktycznie zakończył się z grubsza podział ruchu w ojczyźnie skinheads. Mamy więc skinów Oi!, czyli patriotycznie nastawionych Brytyjczyków, dla których głównie liczy się piwo, muzyka i futbol; mamy skinhead reggae (Trojan Skins), którzy w sumie są najbliżsi korzeniom, mamy prawicowych nazistowskich i nacjonalistycznych skinheads z obrębu organizacji typu Combat 18 czy British National Party i na końcu mamy SHARP-owców, czyli lewicowych skinów wojujących ze wszystkim, co kojarzy się z różnymi odmianami faszyzmu, rasizmu czy neonazizmu. Co się stało ze skinheads poza UK, w Europie i na świecie to zupełnie inna para kaloszy i temat na odrębny artykuł o łysogłowych w glanach stojących na stadionach, ubranych w kurtki lotnicze MA-1 (a la  Alpha Industries), często odwrócone pomarańczową podszewką na wierzch. W Polsce również ewolucja skins potoczyła się z powodu innych realiów całkowicie inaczej, namawiam w tym miejscu kogoś do opisania tego, jeśli macie ochotę, poniżej zapowiedziany wywiad z Roddym Moreno, pozdrawiam.

Jak to się wszystko zaczęło Roddy, SHARP?

W 1988 wybrałem się do Nowego Jorku, tam odwiedzałem różnych ludzi z kręgu muzyki SKA i Hard Core, z kapel takich jak The Toasters, The Press czy The Radicts. Wpadły mi tam w łapy ulotki i naszywki SHARP i zaraziłem się całą ideą aby przeciwstawić się boneheadom w UK. Dwa miechy po tym odbywał się wielki koncert SKA w Londynie z udziałem Laurena Aitkena i Prince Bustera, moje logo ruchu oparłem na hełmie trojańskim wytwórni Trojan, wyprodukowaliśmy mnóstwo propagandy i w ten sposób rozprzestrzeniło się to w ciągu roku po festiwalu na cały świat, fenomen w sumie…

Skinheads Przeciwko Uprzedzeniom Rasowym, o co w tym tak naprawdę chodzi?

Jeśli jesteś skinem i jesteś antyrasistą, to z definicji jesteś SHARP, czy nosisz naszywkę, czy też nie, to nie ma znaczenia. Czy czynnie zwalczasz rasizm czy nie, też się nie liczy, bo z powyższymi poglądami jesteś SHARP tak czy inaczej.

Czy ten cały ruch nie jest czasem formą przeprosin w kierunku społeczeństwa za „grzechy” boneheadów?

Absolutnie nie! Nie ma powodu przepraszać za nic, tym bardziej, że jeśli nic nie zrobisz może się okazać, że już wszyscy skins w Twojej okolicy walą konia do portretu Hitlera. SHARP to nie przeprosiny, tylko manifestacja poglądów, ja obstaję dumny i silny przy swoich poglądach, a Ty?

Trzymać się z dala od polityków?

Nie mógłbym tego celniej określić, zauważ, że jedynymi, którzy wnieśli politykę do ruchu skins są boneheadzi, więc jeśli chcesz wyj… politykę z ruchu walcz z nimi! Oni szczają na korzenie kultury skinheads od lat i jedynie inicjatywy takie jak SHARP mogą ocalić oryginalne wartości prawdziwego ruchu skinheads.

Spowodowałeś nieodwracalny podział w ruchu…

Kiedy to zaczęliśmy, spodziewałem się oporu boneheads, czego się nie spodziewałem to sprzeciwu tzw. apolitycznych skins. Ja widzę całą apolityczność jako tanie wytłumaczenie do nic nie robienia. Jeśli nie masz na tyle jaj, żeby działać aktywnie, zostaw to tym, którzy to chcą robić, ale przynajmniej nie przeszkadzaj! Jeśli chodzi o podział, jasne, że to spowodowałem, jasny podział skinheads/boneheads ;-) Na szczęście teraz prawie każdy zna historię ruchu skinheads; od jamajskich rudies i brytyjskich modsów wyewoluowaliśmy do ogólnoświatowego fenomenu klasy robotniczej.

Od czasu wywiadu wiele się zmieniło, RM odjechał zupełnie w kierunku czerwieńszym od Kim Ir Sena, ale w latach 90. koleś miał duże poparcie, był też wielbiony przez chuligańską ekipę Soul Crew Cardiff City, dla której The Oppressed nagrało specjalny kawałek, a także grało wiele gigów w obecności chłopaków z tej ekipy.

                                                                                                                                                                                                                       Autor: Daniel.

Artykuł pochodzi z miesięcznika "To My Kibice" - magazynu nieodłącznie związanego ze Sklepem TMK. Nasza pasja do odzieży ulicznej i kibicowskiej wywodzi się wprost ze świata trybun i subkultur ultras & casuals. Jako kibice z krwi i kości, od 2001 roku wydający czasopismo dla fanatyków, w 2003 roku poszerzyliśmy działalność o ten sklep - jeden z filarów stadionowego odłamu streetwearu w Polsce. Kopiowanie tego artykułu jest dozwolone pod warunkiem podania linka do strony  skleptmk.pl.

Zaufane Opinie IdoSell
4.92 / 5.00 452 opinii
Zaufane Opinie IdoSell
2023-01-06
Wszystko przebiegło szybko i sprawnie. Bluzy tak jak w opisie Polecam !!!
2023-01-03
Elegancko

Dbamy o Twoją prywatność

Sklep korzysta z plików cookie w celu realizacji usług oraz personalizacji reklam zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgadzam się
pixel