Zamów do 14;00 - wysyłka tego samego dnia! (poza niektórymi produktami marki Pit Bull i Extreme Hobby) Darmowa dostawa od 299,00 zł

FILMY O KIBICACH - OKOŁOFUTBOLA - RECENZJA

2022-08-11

Bohaterowie „Okołofutbola” to topowa banda chuliganów moskiewskiego Spartaka (o fikcyjnej nazwie „Skullhead Crew” - na potrzeby filmu przekształcono autentyczną nazwę całkiem realnie istniejącej grupy „Flint`s Crew”). Liderami grupy jest kilku przyjaciół, których codzienne zajęcia rozmijają się całkowicie. Jest typ zajmujący się „interesami” i jeżdżący po Moskwie wypasionym jeepem, ale też mechanik samochodowy, czy profesor uniwersytetu (o ksywie „Ticzer”), który zrezygnował z bycia posłem Dumy Państwowej dla realizacji swej chuligańskiej pasji.

Bohaterów poznajemy „w akcji” już od pierwszych minut. Film rozpoczyna się bowiem od szybkiej zbiórki i konkretnej „sceny batalistycznej” w moskiewskim metrze. Ostra awantura z czekającą na stacji bandą „Koni” (CSKA), grad ciosów i kopniaków, wybite gaśnicą szyby, chaos, a na koniec wjazd OMON-u (policyjnych jednostek specjalnych) – taki wstęp jednoznacznie zapowiadał dobre kino, przy którym nie będziemy się nudzić ;-)

Kolejny gruby dym to umówiona awantura z Dynamem Moskwa. Spartak wciągnął rywali w klasyczną pułapkę. Podpucha udała się znakomicie i Dynamowcy goniąc 10 wystawionych na wabia wrogów, zostali zmieceni przez główną grupę. To starcie również zostało zakończone wjazdem „kosmonautów” (ruskie określenie „białych kasków”) i zawinięciem całej grupy na komendę na kilka godzin. To po tej akcji „Ticzer” wraz z kumplami zyskali pewność, że ktoś z ich grupy strzela z ucha. Dlatego do następnej afery – ustawki z Zenitem St. Petersburg na wyjeździe – przygotowali się w sposób szczególny, dzięki czemu wykiwali czekającą na trasie policję.

Mundurowi nie zasypiali jednak gruszek w popiele, wciąż przygotowując się do zawinięcia bandy na gorącym uczynku. Rozkaz poszedł z samej góry. Tym bardziej, że „Skullhead Crew” wyszli już poza typowo kibicowską działalność i spalili restaurację emigrantów z Kaukazu, w rewanżu za pobicie swojego koleżki. Sytuacja zaczęła się robić coraz bardziej tragiczna po śmierci od pistoletowej kuli jednego z liderów grupy.

Ostatnia „wojenna” scena filmu to oczywiście wielkie derby Spartak-CSKA i konkretny dym, do którego przygotowywali się też mundurowi. Awantura przybrała całkiem nieoczekiwany obrót... Warto obejrzeć film osobiście, aby poznać jej finał. Jak również aby dowiedzieć się, jakie konsekwencje spotkały członków ekipy oraz wywodzącego się z jej szeregów konfidenta...

Smaczku filmowi dodaje fakt, że w niektórych scenach wzięli udział prawdziwi chuligani moskiewskich ekip oraz narodowcy (obydwa środowiska się przenikają, jak w Polsce). Występują tu na przykład muzycy popularnego w Rosji hiphopowego składu 25/17, którego członkowie nie ukrywają swoich narodowych przekonań oraz klubowych sympatii. Generalnie w filmie maczała palce właśnie wspomniana na wstępie ekipa „Flint`s Crew” (najstarsza banda Spartaka Moskwa). Podobno jest to wręcz opowieść o tej ekipie i wiele historii w niej opisanych jest prawdziwych.

Oglądając film czuje się, że fragmenty scenariusza były konsultowane z kumatymi chłopakami. Znaleźć tam można bardzo wiele swojskich akcentów, nie tylko z klimatów chuligańskich. Przewijają się bowiem i oprawy meczowe, wyjazd autokarowy, kibicowski hardbass, czy rodzice nieświadomi pasji syna. Jeśli ruski film (w dodatku inspirowany – jak cała rosyjska scena chuligańska – Wyspami Brytyjskimi), to nie mogło zabraknąć w nim swoistej rewii mody. Przewija się masa kolesi ubranych w ciuchy zarówno casualowe, jak i typowy streetwear. Są więc m.in. Stone Island, Peaceful Hooligan, Hackett, Weekend Offender, Thor Steinar, Erik & Sons, Everlast, klasyczny Lonsdale oraz polski Doberman`s Aggressive (całkiem popularny w Rosji!). Czyli również klasyczna odzież uliczna, w dodatku nasza! Kilka razy mowa jest o butach, tak, jakby to od nich zależała dyspozycja bojowa członków ekipy („Żaden z nich nie ma porządnych adidasów” :-)))

Ciekawa jest scena klasycznej ustawki na ubitej ziemi. Jedni w żółtych koszulkach, drudzy na czarno. A po walce typowo ruski widok – pokonani leżą skuleni na ziemi i są dobijani przez zwycięzców. Głupio wyglądają tylko kominiarki na głowach Spartaka i race odpalone na sam koniec walki, po zwycięstwie. Najwyraźniej reżyser trochę puścił wodze fantazji, chcąc ubarwić tą scenę filmu.

„Nie jesteśmy kibicami, nie chodzimy na stadiony z szalikami i trąbkami” - wyjaśnia dziewczynie jeden z chłopaków z ekipy. Film nie jest jednak żadną socjologiczną próbą wyjaśnienia chuligańskiego zjawiska, a kilka razy zadane pytanie „dlaczego się bijecie?” pozostaje bez jasnej odpowiedzi. Co najwyżej wskazane są proste i czytelne zasady, które przyciągają chłopaków do tego sportu, zamiast brudnego i pełnego fałszu życia. Scenarzysta nie wdawał się też w szczegóły dotyczące sylwetek poszczególnych członków bandy – ich biografie zostały nakreślone bardzo pobieżnie, a postacie pierwszo i drugoplanowe zlewają się w jedną całość. Dzięki temu oglądając film nie zapominamy ani na chwilę, że śledzimy historię ekipy „Skullhead Crew”, nie zaś wewnętrzne rozterki poszczególnych bohaterów, jak to miało miejsce przy okazji kilku innych filmowych produkcji o tej tematyce. Pojawia się też wątek miłosno-erotyczny, jednak również w wymiarze na tyle skromnym, że nie przesłania absolutnie wiodącej historii filmu. Choć aktorka odgrywająca tu główną rolę przyznać trzeba – ponętna jest i to bardzo ;-)

I jeszcze coś na temat problemów natury narodowościowo-politycznej, a konkretnie kłopotów mieszkańców moskiewskich osiedli z emigrantami z Kaukazu. Tego wątku również nie można było pominąć w filmie traktującym o współczesnych chuliganach z Rosji. Jak pamiętamy – w grudniu 2010 roku Rosją wstrząsnęła informacja o zabójstwie jednego z liderów kibiców Spartaka Moskwa Jegora Swiridowowa przez kaukaskich handlarzy narkotyków. Sprawa została przez policję zamieciona pod dywan, a według wielu monitorujących ją niezależnych osób mordercy z pomocą służb państwowych opuścili Rosję, unikając kary. Frustracja wywołana tym faktem doprowadziła do pamiętnego paktu chuliganów zwaśnionych moskiewskich ekip, które przez kilka tygodni wzniecały walki z kaukaskimi imigrantami i OMON-em, wymierzając sprawiedliwość. W “Okolofutbola” znajdziemy nawiązanie do tych zdarzeń, które przewija się w kilku głównych scenach.

Podsumowując – bardzo konkretny film, stawiany na równi z najlepszą jak do tej pory produkcją tego typu, czyli „Football Factory”. A może nawet i lepszy! W samej Rosji odbiór generalnie był pozytywny, wielu osobom film podobał się i to bardzo. Jednak są też i oponenci, i to wśród osób, które coś znaczą w rosyjskim światku kibicowskim. Uważają oni bowiem, że film zbyt... dobrze pokazuje życie kibicowskie, tym samym odsłaniając wiele tajemnic subkultury kibicowskiej.

Film z przyjemnością obejrzy każdy – zarówno kumaty kibic, jak i ktoś, kto ma na temat naszego ruchu mgliste pojęcie, a chętnie by się zapoznał choć pobieżnie z regułami tu panującymi. Tacy, których kibicowski świat kompletnie nie interesuje, też mogą się wciągnąć w fabułę, traktując film po prostu jako niezłe kino akcji ;-)

Artykuł jest własnością miesięcznika "To My Kibice" - kopiowanie dozwolone pod warunkiem podania linka do tego bloga: Sklep TMK - odzież uliczna i kibicowska od 2003 roku.

Prawdziwe opinie klientów
4.9 / 5.0 2238 opinii
pixel