KIBICE NA REPREZENTACJI: POLSKA KIBOLSKA, A SPRAWA NARODOWA
Dlaczego doszło do protestu kibiców na meczu Polska-Holandia?
Piękny to był lot, nie zapomnimy go nigdy. Jakieś czterdzieści, może pięćdziesiąt minut trwał wielki powrót Polski Kibolskiej na trybuny Stadionu Narodowego przy okazji meczów reprezentacji Polski. Zgodnie z przewidywaniami i co gorsza, chyba też zgodnie z planem zakreślonym poza środowiskiem piłkarskim, powracamy do status quo, gdzie kibice klubowi sobie, a kadra sobie, przynajmniej w kwestii meczów Polaków u siebie. Czytaj – meczów bez atmosfery, z przypadkową publiką, która nie ma pojęcia jak się do dopingu zabrać. I bez pokierowania tą masą przez osoby z doświadczeniem „w branży” – raczej nie ma na to szans. Nie pomogą zagrzewania przez wynajętego DJ`a (sorry, to nie dyskoteka), czy komendy wyświetlane na telebimie.
Sympatyk, który idzie na mecz od święta, lub wręcz pierwszy raz w życiu (jest cała masa takich na domowych meczach reprezentacji) nie czuje klimatu, ale odpowiednio pokierowany mógłby stanowić przysłowiowego „dwunastego zawodnika”. Dlatego wszyscy liczyliśmy na owocny powrót na kadrę grup kibicowskich polskich klubów, które porwałyby trybuny do głośnego wsparcia. A z czasem może wykształciłyby typ „aktywnego kibica kadry”, jak to zrobili z wielkim sukcesem Węgrzy, Chorwaci, czy Bośniacy. Dlaczego to się nie udało? Co wydarzyło się na meczu Polska-Holandia? Reportaż z tego meczu, rozegranego na Stadionie Narodowym znajdziesz na blogu Sklepu To My Kibice.
Konflikt kibiców z PZPN. O co naprawdę chodzi?
Jeszcze niedawno środowisko kibicowskie zastanawiało się, czy stowarzyszeniu To My Polacy uda się wraz z PZPN-em „rozmasować” sytuację z meczu przeciw Holendrom. Obie strony przez kilka dobrych tygodni stroniły od mocnych komentarzy, choć było zupełnie jasne, że odpowiedzialnością za fiasko związane z powrotem kiboli na trybuny zostanie obwiniony któryś z tych dwóch podmiotów. Jedni twierdzili, że więcej winy jest po stronie PZPN-u, który tygodniami zwodził kibiców, obiecywał im godne warunki do prowadzenia dopingu i ustalał szczegóły oprawy, a gdy nogą tupnęły służby i politycy, wycofał się z wcześniejszych ustaleń. Inni twierdzili, że to kibice nie podzielili się z PZPN-em planami na mecz z Holandią, że dopiero w dniu meczu zgłosili, że chcą wnieść na trybuny sektorówkę, a jeszcze najchętniej skorzystać z montowanego gniazda.
Nikt nie zdecydował się na ujawnienie korespondencji, czy choćby zrelacjonowanie przebiegu całej operacji, która zakończyła się protestem kibiców, wrzuceniem na murawę pirotechniki i opuszczeniem stadionu. Było jasne, że stowarzyszenie nie chce palić za sobą mostów, planując raczej powrót do rozmów w kontekście meczu barażowego przeciw Albanii, co i tak się nie udało. Jak jednak relacjonują obie strony, na przełomie stycznia i lutego 2026 doszło do spotkania, które trwało kilka minut. „Dzień dobry, witamy, nie macie czego tu szukać, do widzenia”. PZPN uznał, że eksperyment nie wypalił, a ognista atmosfera, żywiołowy doping i realne wsparcie nie są warte ryzyka powtórki scenariusza z Warszawy. W odpowiedzi stowarzyszenie opisało ze szczegółami, jak wyglądały przygotowania do spotkania z Holendrami i kto tak naprawdę wówczas zachował się nie fair. Ujawniając, że oprawa nie tyle była zgłaszana PZPN-owi, ale wręcz odbywały się wizyty na Stadionie Narodowym z aprobatą i wsparciem związku, nie pozostawiają wątpliwości – to PZPN najdelikatniej rzecz ujmując nie dochował ustaleń. Czy pod wpływem decyzji „góry”, czy też w obawie przed służbami, albo karami od UEFA – trudno w tej chwili roztrząsać i oceniać, najważniejsze jest, że wbrew zapewnieniom PZPN-u związek o oprawie wiedział i do przyjęcia tejże oprawy się przygotowywał. Aż do dnia meczu, gdy się wystraszył.
Czy to już koniec rozmów z PZPN? Co dalej z dopingiem na kadrze? Czy kibice wrócą na reprezentację?
Problem polega na tym, że dziś nikogo to już za bardzo nie obchodzi, a kibicom pozostaje jedynie wędrówka wykonanej przez kibiców ŁKS-u sektorówki po kolejnych stadionach w całej Polsce. Opinia publiczna pewnie znowu będzie trochę biadolić, że na Stadionie Narodowym jest festyn i dwie przyśpiewki na 90 minut, komentatorzy trochę ponarzekają, że grupka piętnastu Albańczyków jest głośniejsza, niż dziesiątki tysięcy Polaków, ale na tym koniec.
Na wyjazdach bez zmian, czy również bojkot?
Zdaje się, że trwająca latami separacja reprezentacji Polski i kiboli, tym razem kończy się definitywnym rozwodem – bo trudno też oczekiwać, by czy to kibice, czy związek ponownie usiedli do stołu, od którego tak szybko zdecydowali się odejść zimą 2026 roku. Plusem całej sytuacji pozostaje zaś ustalenie dokładnej granicy, gdzie Polska może liczyć na fanatyków, a gdzie musi się zadowolić bardziej turystyczną publicznością – ta granica to dokładnie granice kraju, bo na meczach wyjazdowych znów w pełni płonie ten sam ogień, który towarzyszył polskim eskapadom od lat. I tu raczej nic się nie powinno zmienić – aktywni kibice klubowi dalej zamierzają jeździć na wyjazdy reprezentacji na obce stadiony i dopingować ją. Bo to zupełnie inny gatunek wycieczki – przygoda, turystyka, często kilkudniowa impreza, najfajniejsza gdy jedziemy gdzieś w nieznane, najlepiej egzotyczne z polskiego punktu widzenia miejsce.
Szkoda, że reprezentacja nie zakwalifikowała się na mistrzostwa świata, ale z drugiej strony - turniej kanadyjsko-amerykańsko meksykański nie zapowiada się na szczególnie atrakcyjny pod względem czysto kibicowskim. Pozostaje czekać na mistrzostwa Europy w 2028 roku, które z kolei odbędą się tam, gdzie wszystko się zaczęło, czyli na Wyspach Brytyjskich. Cel? Chyba tylko, by do tego 2028 roku nie podzielić się jeszcze mocniej, niż dotychczas.
Kuba Olkiewicz
Zobacz także:
👉 Sprawdź, co działo się na wyjazdowym meczu Litwa–Polska.
👉 Szczegółowy reportaż z meczu Polska–Holandia.
👉 Które lata w wykonaniu polskiego ruchu kibicowskiego były najlepsze? Przeczytaj nasze obszerne zestawienie - Kalendarium polskiego ruchu kibicowskiego od 2001 do 2010 roku - dekady, w której kibicowanie przeszło ewolucję od dzikiego, spontanicznego ruchu, do doskonale zorganizowanych, wyspecjalizowanych i częściowo sformalizowanych grup kibicowskich. Tekst podsumowuje również mecze reprezentacji tamtej dekady!
👉 Gdzie i kiedy narodził się ruch kibicowski w Polsce? Sprawdź nasz artykuł "Historia polskiego ruchu kibicowskiego - ultras".
👉 Czy polski ruch chuliganów piłkarskich jest najsilniejszy na świecie? Prześledź dzieje jego rozwoju w artykule "Historia polskich chuliganów stadionowych". Artykuł przybliża przebieg meczów reprezentacji Polski pod względem kibicowskim w minionych dekadach, w latach 90. XX wieku i pierwszym dziesięcioleciu obecnego stulecia.

