Zamów do 14;00 - wysyłka tego samego dnia! (poza niektórymi produktami marki Pit Bull i Extreme Hobby) Darmowa dostawa od 299,00 zł

KIBICE NA REPREZENTACJI – REPORTAŻ Z MECZU LITWA-POLSKA

12.10.2025, Kowno, eliminacje Mistrzostw Świata 2026

 

Strachy to Lachy, czyli czym karmiła Litwinów prasa

Mecz ten przyciągnął uwagę nie tylko w obu krajach, ale i znacznie dalej od „Rzeczypospolitej Obojga Narodów”. Reprezentacja Litwy podejmowała reprezentację Polski w Kownie – dawnej stolicy Republiki Litewskiej. Ponieważ dla wielu polskich kibiców wyjazd na Litwę zapowiadał się jako prosty i szybki, sektor gości nie był w stanie pomieścić wszystkich chętnych i nasi rodacy kupowali też bilety na sektory gospodarzy. Najpierw Wilno, a później i Kowno stopniowo zapełniały się polskimi kibicami już od piątku. Litewscy policjanci doskonale zdawali sobie sprawę z wyzwania, jakie ich czeka. Dlatego wcześniej przeprowadzali specjalne instruktaże dla swoich funkcjonariuszy w halach sportowych. Na samej Litwie brakowało patroli mundurowych, dlatego na pomoc przybyli ich polscy koledzy. Być może brakowało litewskich policjantów, jednak na pewno nie armatek wodnych, pojazdów specjalnych, psów i broni gładkolufowej. Ludzie niezwiązani z fanatyzmem i piłką byli straszeni w mediach negatywną reputacją polskich kibiców. Portale przypominały między innymi wydarzenia z 2011 roku, kiedy Legia odbyła swój bojowy wyjazd do Wilna na mecz z nieistniejącą już Vetrą. Wspominano też rok 2013 i wyjazd Lecha do Wilna na spotkanie z miejscowym Žalgirisem i skandaliczną oprawę Kolejorza („Litewski chamie, klęknij przed polskim panem”). Ogólnie rzecz biorąc, za sprawą litewskich dziennikarzy lokalni mieszkańcy byli nastawieni na unikanie spotkań z Polakami, ale nie odnotowano żadnych negatywnych incydentów (z udziałem zwykłych ludzi). W Kownie miejscem zbiórki kibiców był jeden z głównych zabytków miasta – kościół, pierwotnie cerkiew prawosławna, która od dawna jest świątynią katolicką.

Ilu kibiców z Polski było na wyjeździe?

Według obiektywnych szacunków co najmniej 3500 polskich kibiców odwiedziło ten sąsiedni kraj. W niektórych źródłach pojawiała się nawet liczba około 5000 osób. Łącznie na stadionie zasiadło prawie 12 000 widzów. Jeśli chodzi o ekipy kibicowskie, największa liczba kibiców przybyła oczywiście z województw sąsiadujących z Litwą – podlaskiego i warmińsko-mazurskiego. Rekordowy wyjazd pod względem liczby uczestników odnotowano po stronie ekipy Jagiellonii Białystok wraz z jej koalicją. W sumie przyjechało blisko 200 osób, wśród których znaleźli się przedstawiciele także innych ekip – Chełmianki Chełm, Górnika Konin, Górnika Łęczna, Mazura Ełk, Orląt Radzyń Podlaski oraz Warmii Grajewo. Prowadzącym doping w sektorze gości był również jeden z reprezentantów Białegostoku.

Wydarzenia okołomeczowe, czyli kto się pobił w Kownie?

Wielu kibiców reprezentacji Polski przybyło najpierw do Wilna, a dopiero później do Kowna. To zrozumiałe – Wilno to miasto wyjątkowe w polskiej świadomości narodowej, mające duże znaczenie dla każdego Polaka. W stolicy Litwy nie doszło do żadnych incydentów – fani spacerowali, odpoczywali i zwiedzali lokalne zabytki. W Kownie sytuacja wyglądała jednak nieco inaczej. Warto wspomnieć o trzech wydarzeniach, które miały miejsce następnego dnia:

- Starcie polskich i litewskich kibiców w barze przy jednej z głównych ulic miasta. W ruch poszły różne będące pod ręką przedmioty, głównie krzesła. Według źródeł litewskich polscy kibice byli pod wpływem alkoholu i to oni sprowokowali bójkę. Po drugiej stronie znaleźli się lokalni kibice z grupy Green White Boys (Žalgiris Kowno). Błyskawiczna interwencja policji zapobiegła eskalacji starcia.

▪️Starcie litewskiej ekipy mocniejszych wrażeń z przedstawicielami Motoru Lublin. W momencie gdy Litwini przechodzili w grupie obok Polaków, kibice z Lublina próbowali ich zaatakować. Tym razem mundurowi byli już na miejscu, więc interwencja nastąpiła natychmiast. Ostatecznie skończyło się na wymianie wyzwisk i efektownej fotografii z próby ataku

▪️Tuż przed rozpoczęciem meczu grupa litewskich chuliganów próbowała zaatakować Polaków w okolicach wejścia na sektor dla kibiców gości. Wynik podobny, jak wcześniej – szybka reakcja policji, brak rozwinięcia sytuacji.

▪️Dodatkowo, jeden z polskich kibiców przed meczem został zatrzymany za próbę wtargnięcia na murawę – klasyka gatunku.

I znowu wyjazdowy mecz, i znowu śpiewać mi się chce”, czyli nowe przyśpiewki na kadrze 

Jak już wspomnieliśmy, liczba polskich kibiców znacznie przekroczyła pojemność sektora dla fanów gości, dlatego biało-czerwone flagi można było zauważyć również w częściach stadionu formalnie przeznaczonych dla miejscowych fanów. Nie zabrakło także pirotechniki – zarówno po każdej bramce (a padły dwie), jak i podczas efektownej oprawy Polaków – wielkiej sektorówki o tematyce historycznej. A dokładniej, na początku meczu biało-czerwoni fani zaprezentowali choreografię z napisem „Polska” oraz wizerunkiem głowy husarza w hełmie, co spotkało się z aplauzem reszty sektora gości. Wszystko oczywiście okraszone piro. Natomiast Litwini nie przygotowali żadnej oprawy i skupili się głównie na dopingowaniu swojej reprezentacji. Warto przy tym wspomnieć o ciekawym szczególe historycznym. Choć husarz skrzydlaty jest symbolem polskiego wojownika, to hymn tej elitarnej kawalerii Rzeczypospolitej stanowiła litewska pieśń „Oj Šermukš nio” (Oj, droga jarzębino).

Repertuar polskiego dopingu był znacznie ciekawszy niż zwykle to bywa na kadrze. Owszem, z trybun rozbrzmiewały te co zwykle przyśpiewki „Jesteśmy zawsze tam, gdzie nasza Polska gra”, „Polacy, gramy u siebie!”, jak i okazjonalny okrzyk „Polskie Wilno”. Litwini nie mogli liczyć na pobłażanie i nad stadionem unosiło się również gromkie „Jazda z kur*ami”…

Ale przede wszystkim, po raz pierwszy od dawna „repertuar reprezentacyjny” został wzbogacony i to aż o dwie przyśpiewki. Legia Warszawa wniosła doń przeróbkę swojego hitu „Gdybym jeszcze raz, miał urodzić się, znów bym Tobie Polsko, oddał życie swe!”, a Jagiellonia „I znowu wyjazdowy mecz, i znowu śpiewać mi się chce, Polska my z Wami (…)”. Nowe pieśni brzmiały nie tylko świeżo, ale i niezwykle mocno, bo wiara zabrała się do nich z prawdziwym animuszem. Co za petarda!

Szczególne miejsce w „dopingu” zajęła też postać Donalda Tuska, który tego dnia postanowił osobiście obejrzeć na żywo reprezentację Polski. Kibice przygotowali dla niego transparent o wymownej treści „Nie jesteś, nie byłeś, nie będziesz kibicem reprezentacji Polski”. Zawisł on nieprzypadkowo na fladze Lechii Gdańsk.

Podsumowując mecz pod względem kibicowskim – biorąc pod uwagę skalę oprawy, intensywność dopingu oraz ogólną atmosferę, zdecydowaną przewagę na trybunach mieli oczywiście Polacy.

Relacja z meczu ze strony kibiców litewskich

Warto zapoznać się również z litewskim raportem z meczu. Oto notatka zrzeszenia litewskich kibiców „Vyčio Tribūna”:

Ostatni oficjalny mecz u siebie, a przed nami już tylko wyjazd do Holandii, o którym wiemy, że Litwa będzie miała solidne wsparcie. W niedzielę w Kownie zebrały się grupy z różnych polskich klubów – trudno było ich nie zauważyć. Część naszych ludzi z VT zebrała się przy Soborze, skąd ruszyliśmy szybkim marszem. W ciągu dnia mieliśmy dwa kontakty, z których szybko rozdzielili nas nasi „aniołowie stróże”. Stadion był pełny, a trybuna VT wypełniona po brzegi. Trudno byłoby znaleźć reprezentację, która przy takich wynikach miałaby takie wsparcie.

Podczas całego meczu Polacy wyglądali dobrze wizualnie i było ich dużo, ale z tej masy jakościowo nie bardzo się wyróżniali. Naszych ludzi było cztery razy mniej, ale przez cały mecz to nas było słychać. Jeszcze po wyjeździe do Finlandii jedno z naszych wideo o dopingu otrzymało komentarz od ruskiego trolla. Od tamtej pory jego profil został przez nas zablokowany. My skandowaliśmy i będziemy skandować „Putin – chujlo”, a Ukrainę wspieraliśmy i będziemy wspierać do końca! Teraz czeka nas wyjazd do Holandii. O biletach na mecz poinformujemy później. Jesteśmy Litwą!”.

Swoją opinią o atmosferze spotkania podzielił się również litewski pomocnik Justas Lasickas:

Oni (polscy kibice) mnie w ogóle nie interesują. Dla mnie liczą się tylko litewscy fani i stale rosnąca Vyčio Tribūna. Musimy grać dla nich, bez względu na wszystko. Może nie wygrywamy, ale dajemy z siebie wszystko – nasi kibice to widzą. To dla mnie dziesięć razy ważniejsze. Po drugiej stronie może być nawet dziesięć tysięcy Polaków, ale ja i tak będę patrzył tylko na naszych”.

Subiektywna opinia i podsumowanie

Bez wątpienia cieszyliśmy się nie tylko z gorącej atmosfery na stadionie, ale także z końcowego, zwycięskiego wyniku. Jednak moim zdaniem Litwini zasługują na bardziej pozytywne podejście ze strony polskich kibiców. Niektóre z przyśpiewek, które rozbrzmiewały na stadionie były nie na miejscu – zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że Polska i Litwa to nie tylko kraje blisko spokrewnione historycznie, z długą i wielką wspólną przeszłością, ale także partnerzy handlowi i sojusznicy wojskowi. To należy rozumieć i o tym pamiętać. Jeden z naszych artykułów o turnieju kibicowskim w Wilnie pokazuje, że może być inaczej, Polacy i Litwini potrafią znaleźć wspólny język i punkty porozumienia. Owszem, bywały różne momenty w historii, różnice zdań i spory. Ale dzisiaj historia i rzeczywistość jasno pokazują, że jedność jest ważna, jak nigdy dotąd. Jedność, solidarność i gotowość do przeciwstawienia się złu, które jest wspólne dla nas wszystkich.

Na koniec kilka słów o litewskiej relacji. Oczywiście trzeba pochwalić Litwinów za poprawę poziomu ich sceny kibicowskiej. Różnica między tym, co było u nich dawniej, a jak jest teraz naprawdę robi wrażenie. Ale wciąż jest nad czym pracować, dlatego patetyczne i napuszone wypowiedzi są zupełnie nie na miejscu. Jeśli było ich słabiej słychać, jeśli nie przygotowali ani nie zaprezentowali oprawy na własnym stadionie, to świadczy o problemach, które trzeba po prostu rozwiązać. Naprawić i ulepszyć sytuację, a nie wygłaszać buńczuczne deklaracje.

Na zakończenie chciałbym przytoczyć słowa z dewizy Rzeczypospolitej „Si Deus Nobiscum, quis contra nos – Jeśli Bóg z nami, któż przeciwko nam?”.

Denis

👉 Przeczytaj też szczegółowy reportaż z meczu Polska–Holandia.

👉Dlaczego kibice nie lubią PZPN? Kulisy konfliktu kibiców z Polskim Związkiem Piłki Nożnej na meczach reprezentacji opisujemy tutaj!  

👉Które lata w wykonaniu polskiego ruchu kibicowskiego były najlepsze? Przeczytaj nasze obszerne zestawienie - Kalendarium polskiego ruchu kibicowskiego od 2001 do 2010 roku - dekady, w której kibicowanie przeszło ewolucję od dzikiego, spontanicznego ruchu, do doskonale zorganizowanych, wyspecjalizowanych i częściowo sformalizowanych grup kibicowskich. Tekst podsumowuje również mecze reprezentacji tamtej dekady!

👉 Gdzie i kiedy narodził się ruch kibicowski w Polsce? Sprawdź nasz artykuł "Historia polskiego ruchu kibicowskiego - ultras".

👉Czy polski ruch chuliganów piłkarskich jest najsilniejszy na świecie? Prześledź dzieje jego rozwoju w artykule "Historia polskich chuliganów stadionowych". Artykuł przybliża przebieg meczów reprezentacji Polski pod względem kibicowskim w minionych dekadach, w latach 90. XX wieku i pierwszym dziesięcioleciu obecnego stulecia.

Prawdziwe opinie klientów
4.9 / 5.0 2970 opinii
pixel