Zamów do 14;00 - wysyłka tego samego dnia! (poza niektórymi produktami marki Pit Bull i Extreme Hobby) Darmowa dostawa od 299,00 zł

KIBICOWSKIE WYDAWNICTWA: „NIEBIESKA ERKA”

Po pozytywnej recenzji na łamach „To My Kibice” w piękny słoneczny dzień odebrałem ze skrzynki pocztowej przesyłkę zaadresowaną na moje dane. Uważam, że ten moment dla każdego starego chłopa, który na kibicowskim szlaku zjadł zęby i w dawnych latach był pogrążony po uszy w dosyłanych każdego dnia nowych zdjęciach i zinach taki moment jest szczególny. To po prostu powrót do przeszłości i chwila, w której znowu człowiek ma 18 lat. Coś pięknego! No więc w rzeczone letnie popołudnie odbieram list, naprędce otwieram i gęba mi się uśmiecha od ucha do ucha. Kolega z Rudy Śląskiej nie zapomniał o mnie – gdy tylko wyszedł trzeci numer „Niebieskiej Erki”, podesłał mi go. Zrobiło się sentymentalnie, ale nie byłbym sobą, gdybym z miejsca nie przeszedł do meritum sprawy. Przerzuciłem pierwszą kartę i zagłębiłem się w lekturę. Już pisałem, że styl wydawnictwa kiboli Ruchu to jest szpica – papier gruba kreda, full kolor, utwardzana okładka. Próżno szukać takiej jakości w fanatycznej przestrzeni drukarskiej. Ale jak to już znamy, to nie będziemy się rozpływać nad czymś, co wyznawcy chorzowskiego boga robią po prostu świetnie. Meritum sprawy – treść pisma kolejny raz zaskoczyła. O ile opisy meczów pod kątem kibicowskim ze szlaku Niebieskich są swego rodzaju mantrą, która znaleźć się w takim magazynie musi, o tyle wątki, które poruszono w innych miejscach stanowią specyfikę chorzowskiej publiki. Pierwszy z opisów – wspomnienie starych zinów kibolskich historycznie wydawanych przez ludzi z trybun Ruchu. Nie dość, że są tam opisane nakłady, ilości stron czy lata wydawania tych zinów, to wszystko opatrzone jest fotami tych zinów. Czyli w skrócie rzecz ujmując – jest ktoś, kto te wszystkie perełki ma w swoim zbiorze! Mega! 10 stron wspomnień chciałoby się pomnożyć co najmniej przez 5. Albo i 10. Czyta się to świetnie. Nostalgicznie podszedłem do wspomnień o kibolu Ruchu z miejscowości Suszec, który nie dość, że rozkręcał towarzystwo w ekipie Niebieski Powiat Pszczyński, to również odpowiadał za chwilowe działanie ekipy Krupiński Suszec na kibicowskiej mapie. Dla mnie – fanatyka mniejszych ekip – to istotna strata, bo wiem, że wystarczy brak jednej takiej persony i cały ruch kibicowski na trybunach mniejszej szajki się rozsypuje. I tak też się stało na GKS Krupiński Suszec. W dziale zgód opisane są eskapady z kibolami Unii Oświęcim – widać, że zacieśnienie relacji na linii chorzowsko-oświęcimskiej tak naprawdę jest z obopólną korzyścią. Pięknym akcentem będącym swego rodzaju hołdem dla mowy śląskiej jest felieton „Decymber czyli grudzień”, a nie mniej interesującym motywem dział „Silesian News”, gdzie można przeczytać o ciekawostkach dotyczących bieżących kwestii powiązanych ze Ślązakami.

Pomysłów, jakie mogą jeszcze w życie wdrożyć fanatycy Ruchu prowadzący zina „Niebieska Erka” jest multum. Czuć, że zinem sterują ludzie z pisarskim wyczuciem, dziennikarskim sznytem i werwą. Po raz wtóry się powtórzę – ten zin to mus w fanatycznej biblioteczce.

Tifosifoto

 👉 Jakie wydano książki kibicowskie w Polsce? Zobacz nasz przegląd książek dla kibiców i o kibicach! 

 👉 Sprawdź również recenzję książki kibica Manchesteru City

👉 Czy polski ruch chuliganów piłkarskich jest najsilniejszy na świecie? Prześledź dzieje jego rozwoju w artykule "Historia polskich chuliganów stadionowych". 

Prawdziwe opinie klientów
4.9 / 5.0 2970 opinii
pixel