Zamów do 14;00 - wysyłka tego samego dnia! (poza niektórymi produktami marki Pit Bull) Darmowa dostawa od 299,00 zł

Z ŁAMÓW "TO MY KIBICE PLUS": NARCOS A FUTBOL

2024-02-20

Pablo Emilio Escobar Gaviria, urodzony w Rionegro w okolicach Medellin jako trzecie z siedmiorga dzieci rolnika i nauczycielki, postawił sobie za cel wydostać się z biednych warstw kolumbijskiego społeczeństwa i zrobił to, zostając największym baronem narkotykowym wszechczasów. W chwili śmierci w grudniu 1993 roku, w wieku 44 lat, jego majątek szacowano na 30 miliardów dolarów (niektórzy mówili nawet o 50 miliardach). W szczytowym momencie kartel dostarczał 80% kokainy na czarny rynek USA, czyniąc Pabla siódmą najbogatszą osobą na świecie. Escobar miał tak dużo pieniędzy, że zakopywanie ich na polach stało się alternatywą dla inwestowania w nieruchomości i rozmaite biznesy. Według Forbesa, kartel z Medellín co roku w latach 1981-1986 uzyskiwał 7 miliardów dolarów czystego zysku wolnego od podatku. Dla porównania, Mc Donald`s odnotowywał w tym czasie roczny zysk w wysokości 6 miliardów dolarów w swoich sprawozdaniach finansowych.

Największa pasja Pablo Escobara.

Każdy gangster potrzebuje bezpiecznej przystani, dającej wytchnienie od życia w pełnym napięciu 24 godziny na dobę. Dla Pabla taką namiastką normalności była piłka nożna, na punkcie której miał niemalże obsesję, jak zresztą większość Latynosów, pomimo faktu, że w Kolumbii nawet futbol rodził się ciężko i przez długi czas kraj nie był w stanie stworzyć profesjonalnej ligi. Entuzjazm jednak przezwyciężał wszystko, a oddolnie, począwszy od amatorskiego poziomu, piłka nożna w kraju powoli zajęła równie honorowe miejsce, jak w innych krajach Ameryki Południowej.

Takim właśnie futbolem, wciąż jeszcze nieskażonym komercją, za młodu zaraził się Pablo. Grał w nią na prowizorycznych boiskach w barrios, wyobrażając sobie swoje szanse jako prawonożny lewy skrzydłowy. Według wspomnień jego towarzyszy, nie był szczególnie utalentowany, ale miał niezłe warunki fizyczne, a boisko nauczyło go wiary w siebie i odporności. Wiele lat później, będąc u szczytu potęgi, Pablo budował boiska piłkarskie dla biednych społeczności, fundując oświetlenie i sprzęt, aby miejscowi mogli grać, kiedy tylko mają na to ochotę. Dołączenie do drużyn i uczestnictwo w oficjalnych rozgrywkach było często poza zasięgiem finansowym, ale Escobar „zdemokratyzował” futbol w swojej ojczyźnie, finansując infrastrukturę, której piłka nożna potrzebowała do rozkwitu. Organizował turnieje piłkarskie w barrios, występując jako widz i wygłaszając pełne pasji przemówienia. Wielkie tłumy gromadziły się, aby oglądać te amatorskie pokazy, a wdzięczni mieszkańcy kłębili się wokół Escobara, aby dostać jego autograf, lub po prostu uścisnąć jego dłoń. Tym sposobem, dzięki Pablo, wiele znaczących talentów dostało swoją pierwszą szansę na grę w piłkę nożną. Przyszli reprezentanci Kolumbii, tacy jak Alexis García, Chico Serna i Pacho Maturana, wyszli ze slumsów Medellín, aby ukształtować swoją karierę zawodową. Najbardziej znanym „wychowankiem” Escobara był jednak René Higuita, ekscentryczny bramkarz, który zasłynął w 1995 r. w towarzyskim meczu z Anglią (0:0), gdy strzał Jamie`go Redknappa zablokował tzw. „kopnięciem skorpiona”. Higuita przyjaźnił się z Escobarem, często odwiedzał El Patrón`a, a w końcu narobił sobie problemów z prawem z racji powiązań z działalnością kartelu.

Któremu klubowi kibicował Escobar?

Oprócz grania w futbol i finansowania piłki nożnej, Pablo Escobar był również oczywiście zagorzałym kibicem. Pomimo, że Atlético Nacional jest bez wątpienia najbardziej znanym klubem w Medellín i tego, że Escobar później związał się z nim, był on w dzieciństwie fanem Deportivo Independiente Medellín (DIM), czyli drugiego pod względem popularności klubu w mieście, któremu kibicowała większość ludności najbiedniejszych dzielnic.

Atlético Nacional to najsłynniejszy i odnoszący największe sukcesy klub w Kolumbii, który napełnia swoją ogromną rzeszę fanów poczuciem wyższości. Z kolei DIM od dawna został obsadzony w roli pechowca – drugiej siły, która nie miała tyle szczęścia i siły przebicia, ale ucieleśniała dumę twardej klasy robotniczej. Innymi słowy, piłkarsko Nacional przypomina wypolerowany klejnot, podczas gdy DIM to zniszczona pamiątka rodzinna. Można zatem powiedzieć, że DIM zawsze bardziej pasował do Pablo Escobara. Również żona Pabla, María Victoria Henao, była fanką DIM, a para często słuchała razem meczów w radiu. Sam Pablo preferował jednak udział w meczach na żywo na stadionie miejskim Estadio Atanasio Girardot, dzielonym przez DIM i Nacional. Jeśli klub dobrze sobie radził, Pablo był szczęśliwy, zarówno w piłce nożnej, jak w biznesie.

Jak kartele narkotykowe przeniknęły do kolumbijskiego futbolu?

Kartel z Medellín nie był wyjątkowy w swojej żądzy dominacji. W rzeczywistości kolumbijskie społeczeństwo zostało spustoszone przez handel narkotykami na długo przed tym, zanim Pablo Escobar zdominował tą sferę. Już przed dziesięcioleciami Kolumbia przekształciła się w epicentrum produkcji i dystrybucji różnych narkotyków, w szczególności konopi indyjskich. Jednak Escobar przejął tą infrastrukturę i wprowadził na dużo prężniejszy poziom rozwoju, koncentrując się na kokainie, jako nowym i modnym narkotyku imprezowym, urzekającym Stany Zjednoczone Ameryki. Wkrótce oczywiście i inne kartele kolumbijskie zwróciły uwagę na tajemniczy biały proszek, z zazdrością obserwując ogromne zyski płynące do Medellín. Kierowany przez dwóch braci, Gilberto i Miguela Orejuelę, oraz ich wspólnika Chepe Santacruza, kartel Cali okazał się poważnym rywalem dla grupy Escobara, ucząc się na sukcesach i porażkach Pabla, aby usprawnić własną działalność. Rywalizacja stała się zacięta, siejąc śmierć i zniszczenie, a futbol stał się jednym z elementów w dążeniu do wiecznej przewagi.

Dla członków karteli piłka nożna była użyteczna na wielu płaszczyznach. Nieuregulowane finanse stwarzały mnóstwo okazji do prania brudnych pieniędzy, a zapał wiernych kibiców można było wykorzystać marketingowo, legitymizując narkobossów jako populistycznych bohaterów, którzy finansowali marzenia biedoty i inwestowali w społeczności miast. Wielu uważało, że w Kolumbii handel narkotykami był tak powszechny, że po prostu musiał dotknąć piłki nożnej – to była ekonomiczna nieuchronność. W ten sposób futbolowa płaszczyzna stała się miejscem wojny zastępczej między szefami kolumbijskich karteli, którzy postrzegali tą dyscyplinę sportu jako przestrzeń swoich terytorialnych walk o strefy wpływów.

W latach 70. i 80. Miguel Orejuela zaczął finansować América de Cali, Eduardo Enrique Davigia, znany „król marihuany”, był właścicielem Uniónu Magdalena, a w Bogocie José Gacha, sojusznik Escobara, kupił Millonarios, jeden z najsłynniejszych kolumbijskich klubów piłkarskich. W pewnym momencie w rękach narkobossów było aż sześć liczących się drużyn, w związku z czym kolumbijska liga piłkarska stała się farsą w rodzaju prywatnego syndykatu, nadużywanego przez mafiozów, którzy traktowali kluby jako swoiste zabawki. Sędziowie byli atakowani, a łapówki stały się powszechnością, niszcząc prawdziwą sportową rywalizację. Ciekawy przykład – kiedy Hernán Botero (prezes Atlético Nacional) został ekstradowany do Stanów Zjednoczonych w 1984 r. pod zarzutem prania brudnych pieniędzy, w Kolumbii wszystkie mecze profesjonalnej piłki nożnej zostały przełożone, co było przejawem rzadkiej jedności wśród pozbawionych skrupułów menedżerów. Botero został zwolniony z więzienia w USA dopiero w 2002 roku, a jego pakiet kontrolny w Nacional krótko po aresztowaniu został przymusowo odebrany. Kiedy minister sprawiedliwości Rodrigo Bonilla (czołowa postać w kampanii na rzecz usunięcia karteli z kolumbijskiego futbolu) został zamordowany na rozkaz Escobara, w rządzie krajowym pojawiła się próżnia, która skłoniła najwyższe władze do niejasnej tolerancji dla sportowego zaangażowania karteli. Najwyraźniej majstrowanie przy piłce nożnej było postrzegane w kręgach rządowych jako mniejsze zło, a Escobar i jemu podobni poczuli się wówczas jeszcze bardziej mocni i bezkarni.

Który klub posiadał Pablo Escobar?

Chociaż nigdy nie mianował się oficjalnie właścicielem, menedżerem ani dyrektorem, Pablo Escobar prowadził Atlético Nacional od końca lat 70., zwiększając swoje zaangażowanie po ekstradycji Botero do USA. Nikt nie był w stanie udowodnić, że El Patrón był zaangażowany w klub, jednak jego władza nad AN była tak duża, że był w nim głównym decydentem – postacią pociągającą za wszystkie sznurki.

Podobno na pomysł, by Pablo przejął kontrolę nad klubem piłkarskim, po raz pierwszy wpadł jego brat Roberto Escobar, który zajmował się rachunkami kartelu. Kartel potrzebował ujścia dla swojego niezwykłego bogactwa, a futbol wydawał się idealną opcją. Posiadanie klubu łączyło przyjemną zachciankę miliardera, jego pasję z młodości, z możliwością prania dużych pieniędzy. Dzięki wpływom z narkotykowego imperium, klub mógł kupować i rozwijać najlepszych graczy z całej Kolumbii.

Co ciekawe, Pablo podobno od czasu do czasu finansowo wspierał również DIM, pomagając klubowi, któremu kibicował od dziecka w trudnych chwilach. Jednak wybrał bardziej perspektywiczny Atlético Nacional, za pomocą którego umieścił miasto Medellín wysoko na futbolowej mapie Ameryki Południowej. Pod egidą Pabla pensje urosły do milionów dolarów rocznie, co w biednym społeczeństwie kolumbijskim było szokującym wynagrodzeniem. Gracze otrzymywali również ogromne premie za wygrywanie kluczowych meczów, czasami sięgające 8000 USD, więcej niż wielu Kolumbijczyków zarabiało w ciągu całego roku. Oczywiście przy tak ogromnej hojności najlepsze gwiazdy chciały grać dla Escobara, dla zysku przymykając oko na jego makabryczną reputację. Wymienić tu można takich zawodników jak wspomniany wcześniej bramkach Higuita, Andrés Escobar (niespokrewniony z Pablo, ale nierozerwalnie związany z gangsterem), Leonel Álvarez, czy Faustino Asprilla. Drużyną zarządzał trener Francisco „Pacho” Maturana, który jednocześnie prowadził także kadrę narodową (!), często faworyzując piłkarzy Nacionalu. Atlético Nacional przed erą Pabla zdobył tylko trzy tytuły mistrzowskie, natomiast pod jego patronatem wygrał ligę aż 13 razy!

W jaki sposób narcos wykorzystywali piłkę nożną do prania brudnych pieniędzy?

Pranie brudnych pieniędzy jest często błędnie interpretowane i nadmiernie komplikowane przez komentatorów. W istocie odnosi się po prostu do praktyki nielegalnego zarabiania pieniędzy – na przykład poprzez handel narkotykami – które następnie wydaje się już w zalegalizowany sposób, np. w spółkach holdingowych lub poprzez darowizny. Piłka nożna była idealnym do tego miejscem, z powodu nieodłącznego chaosu w sporcie i licznych, ciężkich do sprawdzenia źródeł przychodów. Istnieje wiele sposobów na manipulowanie księgami klubu piłkarskiego. Bilety na mecze były sprzedawane za gotówkę, co pozwalało szefom klubów zawyżać liczbę widzów i wprowadzić trochę brudnych pieniędzy w legalny obieg. Często ogłaszano komplet publiczności, mimo że gołym okiem widać było sporo wolnych miejsc na stadionie. Dużo pieniędzy zostało również wypranych poprzez transfery, a menedżerowie piłkarscy byli chętni do sprzedaży graczy za wygórowane – i często fikcyjne – sumy. Jeśli kluby dogadały się na sprzedaż zawodnika za milion dolarów, łatwo było zgłosić to oficjalnie jako, powiedzmy, 3 miliony dolarów, co pozwalało „wyprać” 2 miliony.

Wreszcie, powszechna dostępność zakładów bukmacherskich stworzyła kolejny wygodny sposób na pranie brudnych pieniędzy. Właściciele klubów często obstawiali grube sumy, jednocześnie ustawiając mecz. Dzięki temu łatwo było przekształcić, powiedzmy, 50.000 dolarów brudnych pieniędzy w 250.000 wypranych pieniędzy. Przypływ adrenaliny przy tym też był całkiem fajny ;). A gdy coś nie poszło i mecz nie zakończył się oczekiwanym wynikiem, szukano zemsty, na coraz bardziej brutalne sposoby. Przykładowo, w 1989 roku sędzia Alvaro Ortega został zastrzelony po nieuznaniu ważnego gola w meczu DIM-America de Cali! Mówiono, że baronowie narkotykowi byli wściekli, bo kosztowało ich to niemałą fortunę u bukmacherów.

Pablo Escobar, Atlético Nacional i Copa Libertadores.

Wspierany przez Escobara Atlético Nacional regularnie kwalifikował się do rozgrywek Copa Libertadores, choć dość często kończył rywalizację na wczesnym etapie. Zmieniło się to jednak w 1989 roku, kiedy ludzie Pabla rozpoczęli najbardziej niezwykłą kampanię, jaką rozegrał kolumbijski klub piłkarski. Z każdym niesamowitym zwycięstwem Atlético Nacional stawał się nośnikiem dumy narodowej, a jednocześnie dumy z Medellín, zaś Escobar rozkoszował się tą chwałą.

Na początek klub zajął dość skromne drugie miejsce w fazie grupowej, a jego grupa składała się oprócz AN także z Millonarios Bogota i dwóch klubów z Ekwadoru – Deportivo Quito i Emelec. W 1/8 finału Atlético Nacional sprawił niespodziankę, eliminując w dwumeczu argentyński Racing Avellaneda, stosunkiem bramek 3:2. W ćwierćfinale drużyna AN starła się ze swoimi wielkimi krajowymi rywalami – Millonarios Bogota. Dwumeczem tym żyła cała Kolumbia, a poza boiskiem zmierzyli się kartelowi koledzy – Escobar i Gacha. Nacional wygrał pierwszy mecz u siebie 1:0, a następnie zremisował 1:1 w rewanżu na stadionie Millonarios. Kiedy bramkarz Higuita wyraźnie sfaulował napastnika Millonarios, a sędzia nie przyznał rzutu karnego, pogłoski o zaangażowaniu kartelu w futbol rozległy się na nowo.

W półfinale Atlético Nacional po fenomenalnym meczu zmiażdżył Danubio z Urugwaju 6:0 i awansował do wielkiego finału, gdzie czekała Olimpia Asuncion z Paragwaju. Być może czując ciężar gatunkowy spotkania, Nacional przegrał pierwszy mecz w Asunción 0:2, ku rozczarowaniu Escobara i jego współpracowników. Rewanż zamiast w Medellin zorganizowano w Bogocie, gdyż tamtejszy stadion mógł pomieścić większą, bo aż 60-tysięczną publikę (na finał wymagana była minimalna pojemność 55 tysięcy miejsc). Według relacji osób będących blisko klubu, Pablo zrobił wszystko, co w jego mocy przed kluczowym starciem, wysyłając nawet dwóch swoich popleczników w „odwiedziny” do sędziego. Ponoć nie przekupili arbitra, ale wystraszyli wystarczająco, aby zastanowił się za każdym razem, gdy będzie chciał zagwizdać przeciwko drużynie z Medellin.

Jednak po ponad pół godziny gry na tablicy wciąż świecił się wynik 0:0, coraz bardziej oddalając szanse Atlético Nacional na tytuł. Wreszcie, w 36 minucie meczu budząca wiele podejrzeń bramka samobójcza Fidela Miño, pomocnika Olimpii, wlała optymizm w serca i nogi zawodników gospodarzy, a tuż po przerwie gol Albeiro Usuriagi wyrównał stan dwumeczu. Finał ostatecznie został rozstrzygnięty w serii rzutów karnych, które drużyna z Medellin wygrała w stosunku bramek 5:4, a jednego z goli zdobył nawet bramkarz AN Jose Higuita! Tym sposobem Atlético Nacional został pierwszym w historii kolumbijskim klubem, który wygrał rozgrywki Copa Libertadores!

Pablo tryumfował, organizując wystawną imprezę dla drużyny i sztabu klubowego na swoim gigantycznym ranczu. Zmęczony reputacją Pabla, Andrés Escobar był niechętny uczestnictwu w takim bankiecie, ale poszedł nań, aby zachować spokój swój i swojej rodziny. Co więcej, Pablo przyznał każdemu z graczy Nacionalu sporą premię za podniesienie świętego Graala południowoamerykańskiego futbolu, a nie było takich, którzy zrezygnowaliby z takiej nagrody.

„Pablo skakał i krzyczał na cały głos przy każdym golu”, opowiadał po latach Jhon Jairo Velásquez, jeden z bliskich współpracowników Escobara, odpowiedzialny za ponad 300 zabójstw w kartelu. „Nigdy nie widziałem go w takiej euforii, normalnie był bowiem bryłą lodu” - dodał Velásquez w wywiadzie dla angielskiego magazynu piłkarskiego FourFourTwo, gdy w 2014 roku po 24 latach więzienia, opuścił zakład karny.

W 1990 roku, broniąc korony Copa Libertadores, Atlético Nacional otarł się o hańbę. Zieloni przegrali emocjonujący półfinał, ale wcześniej, przed rewanżem ćwierćfinałowego starcia z Vasco da Gama Rio de Janeiro, sędziom grożono karabinami maszynowymi. Ostatecznie wynik 2:0 dla AN został anulowany, a mecz został powtórzony w Santiago w Chile, aby uniknąć dalszej ingerencji środowiska gangsterskiego. Atlético Nacional co prawda wygrał powtórkę, ale CONMEBOL za karę nakazał w kolejnej edycji kolumbijskim klubom rozgrywanie meczów domowych poza granicami swojego kraju.

Jak La Catedral, więzienie zaprojektowane przez Pabla Escobara, kręciło się wokół piłki nożnej?

W 1991 roku, dwa lata po największym triumfie Nacionalu, władze w końcu częściowo dobrały się do Pabla Escobara, który wszedł w ugodę z rządem kolumbijskim. Prezydent César Gaviria zgodził się nie wydawać go Stanom Zjednoczonym, jeśli Pablo podda się dobrowolnie karze i odsiedzi pięć lat w kolumbijskim więzieniu. Escobarowi pozwolono zaprojektować więzienie samodzielnie (!) i nawet wyznaczenie strażników i personelu więziennego również wymagało jego aprobaty. Taka była siła przebicia tego człowieka!

La Catedral, czyli „więzienie” Pabla pod Medellín, bardziej przypominało resort wypoczynkowy, niż zakład karny. Zwany potocznie „Hotel Escobar” posiadał bar, jacuzzi, lądowisko dla helikopterów, wodospad i stoły bilardowe. Był tam gigantyczny teleskop, dzięki któremu Pablo mógł zlokalizować swój rodzinny dom, a telefony i inne nowoczesne udogodnienia były zaledwie skromną podstawą. Escobar nadal rządził swoim imperium z La Catedral, spotykając się ze znajomymi, którzy byli przemyceni przez przekupionych strażników. „Więzieniem” od środka kierowali kluczowi funkcjonariusze kartelu i panowała w nim imprezowa atmosfera, napędzana narkotykami, alkoholem i prostytutkami.

Przede wszystkim jednak życie w La Catedral kręciło się wokół utwardzonego boiska do piłki nożnej, z małymi bramkami, przystosowanego do meczów w około pięcioosobowych składach. „Osadzeni” często grali tam mecze, w tym oczywiście również i sam Pablo, ale hitem było sprowadzanie profesjonalnych piłkarzy do La Catedral, niczym wcześniej do rezydencji Hacienda Nápoles. Z zaproszenia korzystali nawet reprezentanci Kolumbii (w tym Higuita), a rozgrywane przez nich zaimprowizowane mecze zapewniały narkobossom ekscytującej rozrywki. Wieść niesie, że na tym samym boisku Escobar wykonywał również egzekucje rywali, dlatego plac gry dość często bywał zaplamiony krwią.

Pablo Escobar, Diego Maradona i legendarna impreza w La Catedral.

Najsłynniejszym gościem La Catedral był bez wątpienia Diego Maradona, wówczas najlepszy piłkarz świata. Escobar ubóstwiał Maradonę, dla którego sportowy geniusz stał się „paszportem” do wyjścia z biedy. Jasne, Diego pociągnął Argentynę, a nie Kolumbię do chwały Mistrzów Świata, ale Pablo doceniał najwyższe umiejętności we wszystkich dziedzinach życia, a zwłaszcza w piłce nożnej. W Maradonie było coś, co urzekło Escobara i bardzo chciał poznać go osobiście.

W kwietniu 1991 roku Maradona został zawieszony w oficjalnych rozgrywkach na 15 miesięcy, z powodu afery narkotykowej podczas gry w Napoli. Zawieszenie Diego współgrało z uwięzieniem Escobara, stwarzając okazję do spotkania obu niepospolitych osobowości. Pablo zaprosił Maradonę do rozegrania meczu w La Catedral, z sowitą zapłatą, a Diego, któremu zawsze było mało pieniędzy, bez problemu się zgodził. Razem bawili się przez całą noc, a impreza ta przeszła do legendy.

Zabrano mnie do więzienia otoczonego tysiącami strażników” – powiedział Maradona po latach. „Powiedziałem: Co się do cholery dzieje? Czy mnie aresztują? Jednak to miejsce przypominało luksusowy hotel. Przedstawiono mi gospodarza: „Diego, to jest El Patrón”. Nie czytałem gazet ani nie oglądałem telewizji, więc nie miałem pojęcia, kim on jest!

Spotkaliśmy się w biurze i powiedział, że kocha moją grę i utożsamia się ze mną, ponieważ tak jak on osiągnąłem szczyt, wychodząc z biedy. Graliśmy w różne gry i wszyscy dobrze się bawili. Później tego wieczoru mieliśmy imprezę z najlepszymi dziewczynami, jakie w życiu widziałem. I to było w więzieniu! Nie mogłem w to uwierzyć. Następnego ranka zapłacił mi i pożegnał się”.

Trudno znaleźć odpowiedniki dla tego niezwykłego spotkania. Wyobraź sobie Lionela Messiego grającego w FIFA na Xboxie z Osamą Bin Ladenem w jego mini-twierdzy w Abbottabad. Takie rzeczy się nie zdarzają – chyba że jesteś Pablo Escobarem lub Diego Maradoną. Wydawało się, że los ich zjednoczył, gdy piłka nożna spotkała się z narkobiznesem w symboliczny sposób.

Czy Pablo Escobar zginął w butach piłkarskich?

Kiedy w 1992 r. kolumbijskie władze przypuściły szturm na La Catedral, próbując przenieść Escobara do bardziej konwencjonalnego więzienia, Pablo uciekł i ukrył się. Doszło do ogólnokrajowej obławy, w której Escobar wykorzystywał pośredników do negocjacji z rządem. Kartel z Medellín zaczął się rozpadać i kurczyć, a Escobar był coraz bardziej odizolowany od swoich dotychczasowych narzędzi władzy.

Co ciekawe, podczas badań dla dokumentu The Two Escobars, reżyser Michael Zimbalist usłyszał, że Pablo często nosił buty piłkarskie w okresie ucieczki przed władzami. W filmie tym wspomniany wcześniej Jhon Jairo Velásquez opowiada, jak nawet z armią na ogonie Escobar zatrzymywał się w mało znanych miejscach, aby móc słuchać przez przenośne radio transmisji z meczów Kolumbii w eliminacjach do mistrzostw świata 1994. Nawet w ostatnich godzinach swojego życia odnajdywał ukojenie w ukochanym futbolu.

Jak Narcos sfinansowali rewolucję w kolumbijskiej piłce.

Czasem mówi się, że mimo całego swojego barbarzyństwa, Pablo Escobar w rzeczywistości bardziej przyczynił się do pokoju niż do rozlewania się przemocy. Tak wielka była bowiem jego dominacja w kolumbijskim półświatku, że jeśli El Patrón coś nakazał – przykładowo odprężenie, zaprzestanie, lub dyplomację – to zwykle następowało. Kiedy umarł, narkoterroryzm stracił stabilną oś, a rozpętał się ślepy chaos. Kolumbia wkrótce została spustoszona przez wewnętrzne walki i wojny kartelowe, między niesfornymi frakcjami w różnych miastach, z których każda próbowała wypełnić pustkę pozostawioną przez Escobara i jego otoczenie.

O ile jednak polityka, narkotyki, pieniądze i chciwość podzieliły Kolumbię, o tyle futbol zjednoczył kraj, ponownie skupiając wrogów pod narodową flagą. Partyzanci komunistyczni oglądali reprezentację narodową z równie wielkimi wypiekami na twarzach, jak przeciwne im jednostki paramilitarne. Obie strony miały nadzieję, że Carlos Valderrama i jego kędzierzawa peruka staną się symbolem Kolumbii, a nie Escobar i jego biały proszek. Rzeczywiście, gdy zbliżały się mistrzostwa świata w 1994 roku, ludzie zaczęli kojarzyć Kolumbię z jej kultowym żółtym, niebieskim i czerwonym strojem piłkarskim, a nie tylko z kawą i kokainą, a tamto pokolenie kolumbijskich piłkarzy zaczęło zmieniać postrzeganie swojej ojczyzny.

Paradoksalnie, wzrost znaczenia reprezentacji Kolumbii w piłce nożnej był spuścizną inwestycji gangsterów w ten sport. Więcej pieniędzy wpompowanych w futbol oznaczało bowiem lepsze zaplecze, większe zarobki, udoskonalone metody treningowe i łatwiejsze wyszukiwanie talentów. Bardziej hojne kontrakty powodowały, że najlepsi gracze rzadziej decydowali się na opuszczenie Kolumbii, poprawiając ogólny poziom gry. Kolumbia pokonała nawet Argentynę 5:0 na wyjeździe na stadionie Monumental w Buenos Aires, aby zakwalifikować się do USA '94 i był to przełomowy moment, który wywołał owację na stojąco od kibiców rywali! Los Cafeteros awansowali na czwarte miejsce w światowych rankingach FIFA, wznosząc się na wyżyny z każdym kolejnym meczem. Trenowana przez Maturanę i mająca gwiazdorski skład (złożony z piłkarzy Bayernu Monachium, Parmy, Palmeiras i krajowych gigantów Nacionalu i América de Cali) Kolumbia grała piękną piłkę nożną i była typowana na czarnego konia Mundialu w Stanach Zjednoczonych. Nawet Pelé powiedział, że Kolumbia wygra turniej, co wywołało uniesienie brwi na całym świecie.

Kto zabił Andresa Escobara, który strzelił fatalnego samobójczego gola na Mistrzostwach Świata w 1994 roku?

Przygotowania Kolumbii do finałowego turnieju Mistrzostw Świata w USA były jednak przesiąknięte kontrowersją i strachem. Higuita został osadzony w areszcie za współudział w porwaniu, ponoć powiązanym z Escobarem. Z kolei Valderrama miał już na karku 33 lata. Ponadto, gracze i trenerzy otrzymywali groźby śmierci od szefów karteli, którzy chcieli wpłynąć na wybór drużyny, obstawiając ogromne sumy na określone wyniki i strzelców. Co więcej, niektórzy właściciele klubów chcieli umieścić swoich piłkarzy w okienku transferowym w celu potencjalnie lukratywnych transferów, tworząc konflikty interesów, które podważały morale zespołu.

Mundial ruszył i już na samym początku drużyna przyniosła wielkie rozczarowanie – Kolumbia przegrała już w pierwszym dniu turnieju z Rumunią 1:2, w Pasadenie w Kalifornii. Wielu wpływowych gangsterów odebrało to jako zdradę, tracąc w zakładach ogromne ilości pieniędzy. Tej nocy brat Luisa Fernando Herrery, obrońcy słabo grającego przeciwko Rumunii, zginął w Medellín, zmuszając piłkarza do przedwczesnego opuszczenia Ameryki Północnej! Pojawiły się kolejne groźby śmierci, a narcos naciskali na selekcjonera Maturanę, by porzucił słabych graczy, w szczególności Barrabasa Gomeza, w przeciwnym razie zostanie zamordowany. Radość, jaką dawał kolumbijski futbol w poprzednich miesiącach, została tego dnia zgaszona w sposób gwałtowny!

W swoim drugim meczu Kolumbia zmierzyła się z USA, na tym samym stadionie. Narcos oczywiście nie wyobrażali sobie, że drużyna nie pokona „Los Gringos”, co miało dać im w metaforyczny sposób możliwość odegrania się na służbach specjalnych i całej potędze USA (jak powszechnie wiadomo, to Amerykańska Agencja ds. Walki z Narkotykami [DEA] odegrała kluczową rolę w rozbiciu Escobara i kartelu z Medellín, a groźba ekstradycji wciąż wisi nad czołowymi postaciami kolumbijskiego półświatka). Mecz ten był jednak przeogromnym rozczarowaniem. Andrés Escobar (o którym mówiło się, że po Mundialu zasili AC Milan) strzelił niesławnego gola samobójczego, Stany Zjednoczone podwyższyły wynik na 2:0 w drugiej połowie, a kontaktowy gol Adolfo Valencii padł dla Kolumbii zbyt późno, by można było jeszcze zmienić wynik meczu. Kolumbia odpadła z turnieju już w fazie grupowej! Zwycięstwo na otarcie łez ze Szwajcarią 2:0 nie zmieniło już niczego i drużyna w niesławie powróciła do kraju.

Po powrocie do domu Andrés Escobar, kolumbijski kapitan, wbrew radom organów bezpieczeństwa i rodziny, nie wyjechał od razu do Mediolanu, ani nie unikał otwartych kontaktów z ludźmi. Pewnej nocy, po zabawie w dyskotece „El Indio Bar” w Medellín (gdzie był lżony, zaczepiany i popychany przez kibiców), został zastrzelony na parkingu, a morderca, oddając sześć strzałów z pistoletu, sześciokrotnie krzyknął przy tym słowo „gol”! Szok, smutek i oburzenie przetoczyły się przez cały kraj, wywołując małe trzęsienie ziemi. Ponad 120 000 osób wzięło udział w pogrzebie Andrésa Escobara, a wraz z nim złota epoka kolumbijskiego futbolu dobiegła końca.

Wszczęto śledztwo w sprawie śmierci piłkarza, ale komisja – być może z powodu łapówek – nigdy nie znalazła żadnego bezpośredniego związku zabójstwa z kartelami Kolumbii. Policja zatrzymała jednak Humberto Castro Muñoz, ochroniarza braci Santiago i Pedro Gallón (szefów jednego z większych gangów rządzących na ulicach Medellin), który przyznał się do morderstwa. Muñoz został skazany na 43 lata więzienia, z czego odsiedział jedenaście, po czym został warunkowo zwolniony. Z kolei bracia Gallón spędzili raptem nieco ponad rok w areszcie domowym za ukrywanie morderstwa, mimo że Muñoz zeznał, że działał zgodnie z ich instrukcjami!

Niektórzy twierdzą, że samobójczy gol Escobara kosztował braci Gallón 3 miliony dolarów w przegranym zakładzie z Carlosem Castaño, szefem ich kartelu. Te plotki nigdy nie zostały udowodnione, niemniej jednak, niezależnie od tego, kto go zabił i dlaczego, Andrés Escobar znalazł się w niewłaściwym miejscu o niewłaściwym czasie, będąc bezbronnym kozłem ofiarnym, który trafił na celownik w momencie kryzysu w Kolumbii. Jego śmierć pozostaje jedną z najsmutniejszych tragedii w historii futbolu.

Futbol kolumbijski po śmierci Pabla Escobara.

Śmierci Pabla i Andrésa Escobara skłoniły decydentów do szeroko zakrojonych reform w kolumbijskim futbolu. Duże znaczenie miał tu nacisk międzynarodowy. Na przykład w 1995 r. prezydent USA Bill Clinton wydał zarządzenie zakazujące amerykańskim firmom współpracy z kolumbijskimi organizacjami podejrzanymi o pranie brudnych pieniędzy z narkotyków. A na tej liście znajdowała się América de Cali, podobnie jak wielu indywidualnych udziałowców klubów.

Obiecujący kolumbijscy piłkarze zaczęli opuszczać kraj, który miał najwyższy wskaźnik morderstw na świecie. Valderrama przeniósł się do Stanów Zjednoczonych, gdzie przed przejściem na emeryturę stał się główną gwiazdą Major League Soccer, występując w Tampa Bay Mutiny, Miami Fusion i Colorado Rapids. Następne pokolenie kolumbijskich talentów, w tym Juan Pablo Ángel, Iván Córdoba, Mario Yepes, David Ospina i Radamel Falcao, również szukało możliwości za granicą, preferując spokojniejsze życie.

Co więcej, po zabójstwie wiceprezesa Millonarios i porwaniu udziałowca DIM, zaostrzono przepisy dotyczące własności i zarządzania klubem, co wydatnie ograniczyło zaangażowanie karteli w futbol. Bracia Orejuela, właściciele América de Cali, zostali schwytani i osadzeni przez 30 lat, a nowe zasady dotyczące przejrzystości finansowej miały na celu uporządkowanie klubów.

Wciąż jednak pojawiały się przemoc, zastraszanie i korupcja. Na przykład, kiedy Faustino Asprilla starł się na boisku z kultowym bramkarzem Paragwaju José Luisem Chilavertem podczas eliminacji do Mistrzostw Świata w 1997 roku, następcy Pablo Escobara wyszli z propozycją zamordowania Chilaverta.

Z czasem potencjał ligi kolumbijskiej skurczył się, a takie gwiazdy jak Cristián Zapata, Juan Cuadrado, Carlos Bacca i Juan Fernando Quintero wybrali kariery zagraniczne, gdzie ich bezpieczeństwo – zarówno finansowe, jak i fizyczne – mogło być zagwarantowane. Utrata potencjału najlepszych drużyn kolumbijskich była znaczna.

Po zakwalifikowaniu się do trzech kolejnych Mistrzostw Świata w latach 90. Kolumbia nie wróciła do turnieju aż do 2014 roku. Los Cafeteros spadli w światowych rankingach, osiągając najniższy poziom na przestrzeni 40 lat, zanim James Rodríguez okazał się geniuszem godnym każdego zespołu na świecie. Nawiasem mówiąc, James został wypromowany przez Gustavo Upegui, poplecznika Pablo Escobara, właściciela medellińskiego klubu Envigado, który zginął w 2006 roku.

Tak więc w piłce nożnej, podobnie jak w życiu, Pablo Escobar ma trudną do zdefiniowania dwubiegunową spuściznę. Można go postrzegać jako współczującego filantropa, którego inwestycje zrewolucjonizowały główną narodową dziedzinę sportu. Na boiskach zbudowanych przez Escobara nadal rozgrywane są mecze piłki nożnej, choć zostały one odnowione i przemianowane. Tam wciąż szlifuje się gwiazdy, które mają pokazać nowe oblicze Kolumbii za pośrednictwem sportu. Z drugiej strony Escobar pozostawił po sobie korupcję, terror i śmierć, z których kolumbijski futbol nigdy do końca się nie podniósł. Narkobiznes nadal ma się całkiem dobrze i nadal jest blisko futbolu, jako największej pasji, na którą nikt w tym kraju nie pozostaje obojętny i na której oczywiście można dobrze zarobić. Nadal krążą pogłoski o zaangażowaniu karteli w ten sport, ale czasy bezproblemowego prania brudnych pieniędzy poprzez piłkę nożną już dawno minęły, przed czym bronią skuteczniejsze prawo i ciężkie kary.

Jedno się nie zmienia – od labiryntów faweli w Medellín, po tętniące życiem arterie Cali, piłka nożna pozostaje siłą napędową kolumbijskich ambicji.

 

 

Zaufane Opinie IdoSell
4.93 / 5.00 1501 opinii
Zaufane Opinie IdoSell
2024-04-21
Wszystko si
2024-04-20
Polecam sklep, towar najwyższej jakości, expresowa wysyłka.
pixel